
Poznać projektu o Sądzie Najwyższym nie byłem w stanie, i w związku z pracą nad innymi projektami sejmowymi, ale i także najważniejszym wydarzeniem w życiu. Stąd w zeszłym tygodniu prosiłem o wykreślenie mojego podpisu z listy pod projektem – ogłosił na Facebooku poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.
REKLAMA
Do pełni zmian w sądownictwie PiSowi pozostało już tylko przepchnięcie zgłoszonego kilka dni temu, nocą projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Nowe przepisy podporządkowują ten organ ministrowi sprawiedliwości. Między innymi minister Zbigniew Ziobro miałby zdecydować o wygaszeniu kadencji i odesłaniu na emeryturę części sędziów, jednocześnie uzyskując duży wplīw na powołanie nowych.
Chyłkiem wykonany gest nie przysporzył posłowi jednak wielkiej sympatii. Internauci domagali się bardziej stanowczego stanowiska - za albo przeciw. Co ciekawe, Wróblewski przyznał, że poparł projekt praktycznie bez czytania. Wspomniał też, że żona powiedziała mu, iż wyczerpał jej cierpliwość. Czyżby w sprawie nocnych projektów i żmudnych prac na reformą? Tego niestety nie wiemy.
Tekst ma jak przed chwilą widziałem 140 stron. Jak przeczytam odpowiem, ale z powodów osobistych nie zrobię tego ani dziś ani jutro. (…) chcę poznać cały projekt wraz z uzasadnieniem. Więc krótko, tak jak w każdym wypadku można stawiać dwa różne pytania: o konstytucyjność regulacji i o jej racjonalność. Wiemy, że podobne rozwiązanie zastosowano w 1990 r.
Przypomnijmy, że Wróblewski był posłem wnioskodawcą w sprawie "ustawy o ustroju sądów" zmieniającej system powoływania sędziów. Pochodzi z Poznania i jest doktorem prawa. Zebrał publicznie cięgi od środowiska prawniczego i akademickiego, za to czego dokonał na Wiejskiej. Może otrzeźwienie? Tutaj pisaliśmy, że wystarczy "przyzwoitych" kilku posłów PiS , którym zadrży ręka przy głosowaniu i rządząca partia może przegrać głosowanie.
