Jarosław Kaczyński jest dziś co chwila dźgany przez opozycję, niczym ranny  byk przez na arenie.
Jarosław Kaczyński jest dziś co chwila dźgany przez opozycję, niczym ranny byk przez na arenie. Fot. 123rf / Sławomir Kamiński/AG

Prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym dzień drugi. Opozycja praktycznie nie ma szans na przerwanie obrad, czy wyhamowanie prac nad ustawą, która w praktyce zmienia ustrój państwa. Jeśli posłowie PiS zechcą ustawę przegłosować, to nikt ich nie powstrzyma. Dlatego opozycja od rana sięgnęła po nową broń, którą wczoraj dał im do ręki sam Jarosław Kaczyński.

REKLAMA

Co zapamiętamy z wczorajszego dnia? Choć wiele się wydarzyło 18 lipca, to do historii przejdzie zapewne to, że Andrzej Duda zapowiedział weto do ustawy o Sadzie Najwyższym. W świadomości Polaków na trwałe też pewnie zapiszą się słowa, jakie prezes Prawa i Sprawiedliwości wygłosił z mównicy sejmowej, na którą zresztą wszedł łamiąc regulamin Sejmu i poza porządkiem obrad. Prezes PiS wyzwał posłów opozycji od kanalii, które zamordowały mu brata.

Ten atak agresji w wykonaniu posła PiS był czymś szokującym. Do tego stopnia, że dziś od rana opozycja cały czas nawiązuje do wczorajszej wypowiedzi. Nie można wykluczyć, że to celowa taktyka, mająca na celu sprowokowanie kolejnego ataku Jarosława Kaczyńskiego.

Wczoraj w Sejmie Ryszard Petru zapowiadał, że opozycja wspólnie będzie walczyć wszelkimi metodami o zachowanie zasady trójpodziału władzy. Parlamentarnymi i tymi trochę mniej. Lider Nowoczesnej nie chciał zdradzić, jakie to będą sposoby nieparlamentarne. Dziś posłowie opozycji co chwila punktują Kaczyńskiego niczym torreador rannego byka na arenie, kłując go w otwartą ranę i zmuszając do wysiłku.

– Wczorajszy dzień pokazał, że rządzi wami człowiek chory z nienawiści – zwróciła się dziś do posłów PiS Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. Z kolei Krzysztof Brejza w swoim wystąpieniu znów odwołał się do słów Lecha Kaczyńskiego. Wczoraj wielokrotne przypominanie poglądów prezydenta na temat władzy sądowniczej zaowocowało wybuchem agresji prezesa PiS. Dziś na razie nie udało się go jednak sprowokować. Może dlatego, że w obronie Kaczyńskiego stanęli jak jeden mąż tak znani posłowie, jak Marek Suski czy Joachim Brudziński.

– Jarosław Kaczyński jest najbardziej cierpliwym posłem w tym Sejmie. Po tylu atakach na Jarosława Kaczyńskiego obrażacie się za delikatne słowa prawdy – ogłosił z mównicy Marek Suski. Brudziński również przekonywał, że grubiańskie ataki na prezesa przekraczają wszelkie granice.

Czy nowa taktyka opozycji okaże się skuteczna? Dzień dopiero się zaczął, trudno zgandąć, co się zdarzy w najbliższych godzinach. Wczoraj też nic nie zapowiadało tego, że Jarosław Kaczyński wejdzie na mównicę i zwyzywa posłów opozycji. Póki co można sądzić że dziś do czegoś takiego nie dojdzie. Poseł Kaczyński będzie pilnowany przez współpracowników. Bo choć wczoraj i dziś dostał na sali sejmowej gromkie oklaski, to straty wizerunkowe dla partii mogą być trudne do oszacowania.

Nie można wykluczyć, że po wczorajszym wystąpieniu Kaczyńskiego część zwolenników PiS odwróci się od partii. Opozycja od kilkunastu godzin próbuje udowodnić, że lider PiS udowodnił, że jedynym paliwem, które napędza go do działania jest zemsta na wrogach politycznych, których obwinia o śmierć brata . Dla wielu osób mogła się zakończyć epoka "dobrej zmiany 500+", a zaczął czas rozliczeń za Smoleńsk, deptanie opozycji i wszelkich zasad. Jeśli opozycji udałoby się sprowokować Kaczyńskiego do wygłoszenia równie skandalicznych słów jak wczoraj w nocy, byłby to największy sukces, jaki w tę środę opozycja może odnieść w Sejmie.