
– Jemu potrzebna jest pomoc lekarska i życzliwość. Ale nie może nas zarazić i przenieść tej choroby na całe społeczeństwo – powiedział o wybuchu posła Kaczyńskiego Władysław Frasyniuk, który był gościem Moniki Olejnik w "Kropce nad i". Jego zdaniem projekt PiS dotyczący zmian w sądownictwie ma na celu osobistą zemstę Jarosława Kaczyńskiego za Smoleńsk i ministra Zbigniewa Ziobry za śmierć ojca w szpitalu.
REKLAMA
– W oczach Jarosława Kaczyńskiego widziałem nie tylko szaleństwo, ale i strach – mówił Frasyniuk. Zaapelował do ludzi protestujących przeciwko upartyjnieniu sądownictwa, by się nie bali. Jego zdaniem poseł Kaczyński się boi. - Tak wygląda schyłek dyktatora, który odczuwa strach przed społeczeństwem - przekonywał Frasyniuk.
Opozycjonista przekonywał, że już były w Polsce czasy, gdy partia kontrolowała sądy, by wydawały polityczne wyroki. "To była Polska Zjednoczona Partia Robotnicza" – uzasadniał Frasyniuk, odwołując się do czasów PRL. "Mam déjà vu" – podsumował Frasyniuk, który przed zmianą ustroju wielokrotnie był skazywany w procesach politycznych. – Szanuję to, co zrobił Duda. To krok we właściwym kierunku, ale to jest nadal sprzeczne z Konstytucją – komentował zmiany, jakie w ustawie PiS chciałby wprowadzić prezydent.
– Nie ma powrotu do III RP – mówił Frasyniuk przyznając, że polskie instytucje były za słabe, więc nie wytrzymały. Po raz kolejny powiedział, że nie stanie na czele demokratycznego ruchu społecznego, bo to jest czas dla młodych. Zdaniem Frasyniuka, który po programie wraca na protest pod Sejmem, już wyłaniają się tacy liderzy i liderki. – Młody lider lub liderka stanie przed ciężarem do udźwignięcia jaki miał Tadeusz Mazowiecki – przewiduje Frasyniuk.
