
Kupno mieszkania to naprawdę duża inwestycja, którą podejmuje się na lata, zwłaszcza biorąc na nie kredyt hipoteczny. A jeżeli w dodatku ma być to mieszkanie nie przeznaczone na wynajem, tylko to jedno wymarzone, w którym spędzimy (a przynajmniej tak planujemy) dużą część naszego życia, to stawka jest naprawdę wysoka. Wybór mieszkania kojarzy się nam z folderami i stronami internetowymi, na których jawi się piękna sielanka. Jednak jeśli nie postaramy się zawczasu, może zmienić się on w prawdziwy dramat.
Większość kupujących działki, domy czy mieszkania stara się, aby po całym dniu w zatłoczonym centrum, po powrocie mieć trochę spokoju, mieć gdzie wyprowadzić psa czy tak po prostu przejść się bez towarzystwa ciągle jadących samochodów. Jednak to co dziś jest parkiem, kawałkiem lasu czy zwykłą łąką, już za kilka lat może stać się trzypasmową drogą ekspresową lub obwodnicą miasta. I o ile w przypadku nowych osiedli takie informacje znajdziemy w stertach papierów (a przynajmniej powinniśmy), które dostaniemy przy pierwszej wizycie w biurze sprzedaży. Jednak takiej sterty informacji nie dostaniemy w przypadku zakupu lokum na rynku wtórnym. Historii osób, które kupiły nieruchomość i po kilku latach sielski obrazek zniknął zza okien jest dosyć sporo.
Historia typowa - kupiłam działkę a planowana droga wówczas miała być daleko od mojego przyszłego domu. Dobrnęłam do pozwolenia na budowę i GDDKiA przedstawiło projekt drogi w nowym miejscu - ok. 200 m od mojej działki. Według Urzędu Miasta i tak mam dobrze, bo nie jestem w pierwszej linii zabudowy od drogi, ale marna to pociecha, tak samo jak ekrany, które postawią. Pieniędzy na nową działkę brak, ochoty na budowę przy drodze także.
Przyznaje się, skusiła mnie nie tyle cena, bo nie była wcale niska, ale zieleń i cisza jak na miejskie warunki. A i remontu nie trzeba było robić ogromnego. Kompletnie nie myślałem o tym, że może tu być obwodnica. Chociaż, jak popatrzeć nawet na zwykłą mapę, to można się domyślić, że w przyszłości jakoś tę obwodnicę muszą dokończyć. Nie sprawdziłem tego. Co będzie dalej, nie wiem. Może zmienią przebieg tej trasy? A jeśli nie, to zobaczymy.
Co jakiś czas można usłyszeć o walce mieszkańców takich osiedli o zmniejszenie hałasu przez budowę ekranów dźwiękochłonnych. Jednak, jak pokazuje doświadczenie choćby warszawskiego Bemowa czy gdańskiego Osowa, walka o nie trwa latami. A jeśli już dojdzie taka budowa do skutku, to hałas zamieniony jest na ciemne pomieszczenia i widok wysokich na kilka metrów ekranów akustycznych. Przeglądając fora i rozmawiając o rynku mieszkań i kłopotliwym sąsiedztwie można spotkać wiele głosów, mówiących: "sami są sobie winni".
Ta trasa była planowana w tym miejscu od lat. Kilkudziesięciu. Ludzie, którzy tam kupowali mieszkania doskonale o tym wiedzieli. A jeżeli nie wiedzieli to z własnej winy. Ciężko, żeby za głupotę grupki ludzi płaciło całe społeczeństwo.
Ale te bloki to jest właśnie kolejne oszustwo developera. W życiu bym tam mieszkań nie kupił, bo potem będziesz mieć trasę S7 pod nosem...
Widziały gały co brały!!! Trzeba było nie wierzyć deweloperowi tylko zapoznać się z planem przestrzennego zagospodarowania terenu. W czasie kiedy rozpoczęto budowę osiedla głośno już było o planach obwodnicy.
Oczywiście, nie każdy może mieszkać w mieście, ale daleko od ruchliwych tras, jednak przed zakupem mieszkania (nowego czy używanego) warto sprawdzić, czy w przyszłości pod oknami nie będą jeździć tysiące samochodów albo nie będą przetaczać kolejowego taboru. Jak to zrobić? W przypadku stolicy wystarczy odwiedzić stronę Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji, gdzie znajdziemy wszystkie planowane inwestycje drogowo-komunikacyjne w mieście. W przypadku innych miast, na stronach urzędów miast z łatwością można sprawdzić planowane inwestycje, ich przebieg, zakładane terminy czy orientacyjne mapy.
