Wiceminister obrony Bartosz Kownacki chciał wykorzystać 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, by podgrzać antyniemieckie nastroje. Dobitnie odpowiedział mu jednak ks. Stanisław Walczak.
Wiceminister obrony Bartosz Kownacki chciał wykorzystać 73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, by podgrzać antyniemieckie nastroje. Dobitnie odpowiedział mu jednak ks. Stanisław Walczak. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

73. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego partia rządząca chętnie wykorzystywała do podsycania antyzachodnich nastrojów. Najdalej w tej kwestii poszedł Bartosz Kownacki. Wiceminister obrony narodowej instytucje europejskie naciskające na PiS w sprawie poszanowania demokracji w Polsce zrównał z "dziećmi i wnukami zwyrodnialców", którzy dławili Powstanie Warszawskie. Jednak we wtorkowe popołudnie celną ripostę dostał od znanego z twardego recenzowania "dobrej zmiany" ks. Stanisława Walczaka.

REKLAMA
– Dziś dzieci i wnuki tych zwyrodnialców pouczają nas, co to jest demokracja. A powinni zamilknąć – grzmiał Bartosz Kownacki podczas uroczystości związanych z 73. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego. W ten sposób odniósł się on oczywiście do napływającej z Zachodu powszechnej fali niepokoju i oburzenia na działania Prawa i Sprawiedliwości, mogące zmierzać do naruszenia demokratycznego ustroju Polski. W narracji koalicji rządzącej Unia Europejska jest na każde skinienie Angeli Merkel. Tak więc germanofobiczny komentarz zastępca Antoniego Macierewicza musiał uznać za pasujący do okoliczności.
Na te słowa Bartosza Kownackiego we wtorkowe popołudnie zareagował mieszkający za Odrą emerytowany polski misjonarz ks. Stanisław Walczak. Duchowny przypomniał przedstawicielowi rządu Zjednoczonej Prawicy, że jeśli słychać jakiekolwiek pouczanie ze strony Niemców, to nie czynią go "dzieci i wnuki zwyrodnialców", a raczej spadkobiercy takich wielkich postaci cywilizacji europejskiej, jak Otton III, Wit Stwosz, czy Gutenberg.
Przypomnijmy, że ks. Stanisław Walczak nie pierwszy raz stanowczo zabiera głos w sprawie działań PiS. Szczególne poruszenie wzbudził jego tekst z lutego, w którym samego Jarosława Kaczyńskiego nazwał "łgarzem z poparciem silnej grupy polskich biskupów". – Prowadzę życie samotnika. Mam 67 lat, jestem kapłanem emerytem, spędziłem około 17 lat w Zambii, wcześniej trochę w Wielkiej Brytanii, teraz w Niemczech. To, co piszę, to próba trafienia do ludzkich sumień. Widziałem wiele nieszczęścia w życiu, byłem świadkiem walk wyzwoleńczych, oraz uczestnikiem kryzysu w lokalnym Kościele – tłumaczył ks. Walczak w rozmowie z naTemat.