
Niemiecka obsesja zaczyna sięgać granic absurdu. O tym, że media w Polsce są w rękach niemieckich słyszymy non stop. Że sklepy również. Ale że...pinezki na polskich półkach też są niemieckie? A jednak. Takie spostrzeżenia poczynił zresztą nie byle kto. Ekspert ds. służb bezpieczeństwa, częsty bywalec prawicowych mediów, ale też gość TVP Info.
REKLAMA
Dr Rafał Brzeski zasłynął głośnym wystąpieniem w programie Minęła 20 w TVP Info, gdy grudniowe wydarzenia w Sejmie i działania opozycji określił mianem "informacyjnego zamachu stanu". Eksperci ds. bezpieczeństwa łapali się wtedy za głowę i pytali, co to.
– W życiu nie spotkałem się z takim pojęciem. Nie ma czegoś takiego, jak informacyjny zamach stanu. To bzdura, rzecz zupełnie bez sensu – mówił nam wtedy jeden z nich.O Rafale Brzeskim, ekspercie ds. służb specjalnych, nigdy wcześniej nie słyszał.
"Popatrzmy, ile jest supermarketów niemieckich..."
Ostatnio doktor mocno skupił się na innym zagrożeniu – niemieckim. – Moskwa i Berlin zrobią wszystko, żeby bez wkraczania militarnego do Polski zlikwidować obecną ekipę rządową –grzmi w prawicowych mediach. Wszystko opierając wokół tej tezy.
Ostatnio doktor mocno skupił się na innym zagrożeniu – niemieckim. – Moskwa i Berlin zrobią wszystko, żeby bez wkraczania militarnego do Polski zlikwidować obecną ekipę rządową –grzmi w prawicowych mediach. Wszystko opierając wokół tej tezy.
– W najbliższych dniach, przewiduję, że niemieckie ataki się rozmnożą – straszył w ostatnim wywiadzie dla TV Republika. I właśnie tu argument na to jak Niemcy panoszą się w Polsce znalazł nawet w postaci niemieckiej pinezki.
– Media są w olbrzymiej większości w rękach niemieckich. I to elektroniczne, i drukowane. Wszystkie elementy gospodarki. Nawet handel – dowodził Brzeski. Po czym przeszedł do szczegółów: – Popatrzmy, ile jest supermarketów niemieckich. A ile jest towarów. Nawet w innych supermarketach, ale są to towary niemieckie. W niektórych to i pinezek nie można polskich kupić, bo są tylko niemieckie.
Te pinezki najwyraźniej zafrapowały prowadzącego program, bo zaraz wtrącił, że są też chińskie. Doktor Brzeski przyznał rację. Ale i tak znalazł wytłumaczenie swojej teorii: – Tyle tylko, że etykietkę mają niemiecką jako produkt niemiecki.
I ręce opadają. Zaraz zaczną wymieniać długopisy, ołówki, okaże się, że dzieci pójdą do szkoły z niemieckimi tornistrami. A co, jeśli okaże się, że polscy posłowie, ba sama premier i prezydent RP też używają niemieckich pinezek?
