
Jeśli ktoś myślał, że przygasł konflikt pomiędzy koalicyjną Solidarną Polską a prezydentem Andrzejem Dudą, tego z błędu wyprowadził w piątek wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. W wywiadzie udzielonym Jackowi Nizinkiewiczowi z "Rzeczpospolitej" zastępca Zbigniewa Ziobry wił się jak piskorz, unikając odpowiedzi na pytanie, czy głowa państwa nie może liczyć na wsparcie koalicji rządzącej podczas walci o reelekcję.
REKLAMA
Michał Wójcik ocenił, iż jest za wcześnie, żeby powiedzieć czy w kolejnych wyborach prezydenckich Andrzej Duda będzie kandydatem tego samego środowiska politycznego, które reprezentował w 2015 roku. – Ocenimy całą kadencje – stwierdził wymownie jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry nie tylko z Ministerstwie Sprawiedliwości, ale i współtworzącej koalicję rządzącą Solidarnej Polsce. Wójcik na nowo podgrzał w ten sposób emocje wokół konfliktu Ziobry z Dudą. Tego, który wybuchł po tym, gdy prezydent zawetował nowe ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa mające dać ministrowi sprawiedliwości wielką władzę nad sądownictwem.
Warto jednak przypomnieć, iż głosy na temat tego, że prezydent Duda w 2020 roku może stracić poparcie Zjednoczonej Prawicy pojawiły się już także w Prawie i Sprawiedliwości. Na łonie partii-matki Andrzeja Dudy spekulacje w tej sprawie pierwszy podniósł poseł Marek Suski. – Pożyjemy, zobaczymy. Dla mnie nie jest oczywiste, że naturalnym kandydatem w wyborach prezydenckich będzie Andrzej Duda – oznajmił znany z komisji śledczej ds. Amber Gold niestrudzony tropiciel Carycy, Adama Adamowicza i własnych myśli.
