
Szerokim echem odbiła się wypowiedź Jurka Owsiaka, który podczas Przystanku Woodstock doradził Krystynie Pawłowicz, obraźliwie krytykującej uczestników festiwalu i WOŚP, by spróbowała seksu. Jedni się cieszą, że wreszcie ktoś przygadał poseł, która rzuca obelgami na prawo i lewo, drudzy krzywią się z niesmakiem. Ale czy to w ogóle możliwe, by po czyimś zachowaniu na co dzień poznać, czy uprawia seks czy nie? Na to pytanie odpowiada mgr Magdalena Zaborowska-Piecuch, seksuolog kliniczny i psycholog.
REKLAMA
Co pani sądzi o publicznym "diagnozowaniu" braku życia seksualnego?
Myślę, że to niestosowne i nieeleganckie. Niestety mężczyźni nierzadko używają tego jako argumentu, by prawdopodobnie poniżyć lub obrazić kobietę, której zachowanie im się nie podoba. Wystarczy, by szefowa była zła, lub koleżanka bębniła palcami o biurko i już jest powód do kpin i "dobrych rad". Panowie uznają, że brakuje jej seksu, delikatnie rzecz ujmując, bo oczywiście zwykle używają wulgarniejszych słów. Przy okazji chcę jednocześnie zaznaczyć, że nie akceptuję agresywnych i obraźliwych zachowań poseł Pawłowicz. Uważam jednak, że publiczne zalecanie komuś seksu nie powinno mieć miejsca.
Seks jako lek na całe zło?
Można to tak nazwać. Tymczasem fakt jest taki, że nawet seksuolog nie jest w stanie poznać, czy dana osoba jest aktywna seksualnie czy nie, a jeśli tak, czy jej pożycie jest satysfakcjonujące. Jesteśmy lekarzami, a nie wróżami. Nie czytamy w myślach. Tego nie da się poznać na pierwszy rzut oka.
A na drugi i trzeci?
Też nie. Ludzie mają różne charaktery, różne temperamenty. Jeśli ktoś jest złośliwy lub agresywny, to niekoniecznie dlatego, że brakuje mu seksu. Może być zmęczony, sfrustrowany zawodowo, mieć kłopoty rodzinne... A może po prostu jest to jego typowy sposób reagowania na rzeczywistość.
Ale seks odpręża.
Odpręża, a mówiąc bardziej fachowo, rozładowuje napięcie seksualne, oczywiście zakładając, że jest dobrowolny i satysfakcjonujący. To jednak nie znaczy, że likwiduje wszystkie problemy i napięcie związane z innymi sferami życia.
Czyli ktoś, kto ma udane życie seksualne, mimo to może być podenerwowany i zestresowany?
Tak.
Niezależnie od płci?
Oczywiście. Powiem więcej. Wśród moich pacjentek i pacjentów są osoby bardzo spokojne i opanowane, które z różnych powodów nie są aktywne seksualnie. I to jest bardzo wyraziste zaprzeczenie stereotypowi, że brak seksu można "zdiagnozować" po agresywnym, napastliwym zachowaniu.
