Mariusz Błaszczak zrobił z siebie bohatera.
Mariusz Błaszczak zrobił z siebie bohatera. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 17 sierpnia 2017 roku jest identyczne jak to, które w 2014 roku wprowadził w życie Donald Tusk. W tym akurat nie ma nic złego, bo efekt obowiązywania dokumentu ma być taki sam. Tyle że Mariusz Błaszczak chwalił się przy tym, że projekt rozporządzenia, który ułatwi życie poszkodowanym, został pieczołowicie przygotowany.

REKLAMA
– Przygotowany będzie dziś projekt rozporządzenia, które umożliwi uproszczenia w odbudowie budynków – mówił w środę w Gnieznie na briefingu prasowym Mariusz Błaszczak. Szef MSWiA pojawił się tam przy okazji szacowania strat po nawałnicach. Jego słowa cytowała PAP.
– Te uproszczenia polegają na tym, że tam, gdzie jest potrzebna zgoda na budowę, wystarczy zgłoszenie, a tam, gdzie jest potrzebne wyłącznie zgłoszenie, może się ta odbudowa odbyć bez składania zgłoszenia – podkreślił minister.
Minister najwyraźniej próbował wykreować się na bohatera. Rzecz w tym, że to ogłoszone rozporządzenie to po prostu dokument gabinetu Donalda Tuska sprzed trzech lat. I zresztą nie tylko jego – podobny wzór pisma jest stosowany przy klęskach żywiołowych od wielu lat. Niemal identyczne rozporządzenie podpisywał choćby Jerzy Buzek w 2001 roku.
Rzecz w tym, że inni polscy politycy w tej sytuacji nie widzieli potrzeby przypisywać sobie żadnych zasług. A jeszcze kilka dni temu Błaszczak apelował do opozycji, aby się nie "lansowała" na tragedii...