Opiniotwórczy Facebook? Mnóstwo stron "publicystycznych" działa już tylko przez social media

Sean MacEntee / http://www.flickr.com/photos/smemon/4642297856/sizes/o/in/photostream / CC BY / http://creativecommons.org/licenses/by/2.0
Dawno, dawno temu ludzie pragnący debatować w internecie rejestrowali się na rozmaitych forach, gdzie następowała wymiana informacjami, argumentami i opiniami. Potem przyszedł Facebook, który wszystko wywrócił do góry nogami. Fora co prawda jeszcze istnieją, ale tlą się słabym płomieniem w czasach prosperity społecznościowego giganta.


Poza fan page'ami służącymi jedynie zabawie, zawierających śmieszne obrazki lub wytatuowane modelki jest pewna strefa służąca wymianie myśli i opinii dotąd zarezerwowanych dla wspomnianych już for oraz tradycyjnych mediów – prasy, telewizji czy radia.


Strony fanowskie generują poważne dyskusje, dotąd nie kojarzone z rozrywkowym medium, jakim jest Facebook. Co więcej – nie są to już zwyczajowe protest strony wzywające do uwolnienia więźniów politycznych lub zdjęcia programu nielubianych celebrytów. Te strony zrzeszają grupy ludzi, których łączą bardzo konkretne idee i sposób postrzegania rzeczywistości. Co zadziwiające – dotąd takie sytuacje mogliśmy obserwować na internetowych odpowiednikach poszczególnych tygodników i programów telewizyjnych, których fani i zwolennicy w naturalny sposób przenosili swoje zainteresowania i dyskusje do sieci. Teraz powstał nowy, niezależny kanał informacji i dialogu – jedynie w Internecie, często jedynie na Facebooku.


Facebook stworzył komunikator jak Skype czy Gadu-Gadu. Przestraszył się Microsoftu

I tak fan page Tęczowe Oko Saurona zajmuje się wyłapywaniem na portalu przykładów homofobii i zgłaszaniem ich do administratorów strony z prośbą o usunięcie. W działanie „Oka” jest zaangażowanych tyle osób, że akcje przynoszą rezultaty, którymi właściciele strony chwalą się w zakładce „trofea”.


Z kolei Czytam 'Czytam "Czytam lewicową publicystkę dla beki" dla beki' dla beki jest prawicową odpowiedzią na lewicowy fan page, który jest z kolei odpowiedzią na prawicową i pierwotną stronę Czytam lewicową publicystykę dla beki. Mimo zawiłych nazw użytkownicy stron nie gubią się w nich, aktywnie komentując rzeczywistości i spierając na argumenty.

Napisałeś na "fejsie" jakiego masz kaca i co robiłeś na randce? Dzięki nowemu portalowi dowie się o tym cały świat

Brak anonimowości na portalu, a także możliwość zgłoszenia niepoprawnych, obraźliwych lub nienawistnych postów administracji, dla której regulamin ważniejszy jest od osobistych poglądów sprawia, że wszyscy chcąc nie chcąc podpisują się własnymi nazwiskami pod swoimi poglądami co ukróca bezmyślną, anonimową agresję.

Wśród stron o zabarwieniu politycznym na szczególną uwagę zasługuje pitu pitu, które w celny, kontrowersyjny sposób kwituje polską rzeczywistość kreując przy okazji interesujące dyskusje. Co ciekawe – interesujące nie tylko dla ludzi, którzy podzielają poglądy autorów. Mało obelg, które są zmorą na forach dużych portali, rzeczowe argumenty i pewien poziom dyskusji pozwalają czytać te wymiany zdań nawet najzagorzalszym przeciwnikom strony.

Jaś Kapela, felietonista "Krytyki Politycznej", był kilkakrotnie atakowany przez pitu pitu. Kapela wdawał się w dyskusje z administratorami strony i jest zdania, że reprezentują oni typowe polskie kompleksy, które wyrażają poprzez swoją krytyczną działalność w sieci.
Zupełnie nie zgadzam się z redaktorem Krytyki – często denerwują mnie ich komentarze i poglądy, ale nie mogę im zarzucić bezmyślnej nienawiści, która wylewa się w prawie całym internecie. Szanuję ich idee jednocześnie nie zgadzając się z nimi. Doceniam ich konstruktywną krytykę spraw często mi bliskich – doceniam je przez jej konstruktywność. Prawdziwa debata powinna polegać na wymianie argumentów, a nie na nienawistnej jatce i awanturze ludzi o skrajnie różnych poglądach, jakie to często możemy obserwować w programach publicystycznych.

Prócz spraw poważnych istnieją również strony komentujące show biznes i szeroko rozumianą rozrywkę. Vogule Poland słynie z ironicznych fotomontaży oraz celnych komentarzy wyśmiewających światek celebrytów, a rzyganie jest glamour niezmiennie śmieszy obrazkami – nie w stylu kwejka, lecz kwintesencji zawartej w nazwie, czyli połączenia glamour i pewnego rodzaju zdemoralizowania. Oglądanie tych galerii jest z pewnością trafniejszym komentarzem niż przeglądanie wpisów na kolejnym portalu plotkarskim.

Strony na Facebooku po części przestają spełniać rolę czysto rozrywkową czy skupiającą grono fanów konkretnych osób lub miejsc. Zaczynają trafnie, a dzięki szybkości wymiany informacji często jako pierwsze podawać newsy, gdyż napisanie posta jest szybkie i nie wymagające zaawansowanej pracy redaktorskiej. Dwa celne zdania, zdjęcie z sieci – gotowy post, który dzięki swojej celności może zebrać więcej „lajków” niż specjalistyczne reportaże na poważnych portalach.