Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby Robert Biedroń siedział cicho. Tymczasem prezydent Słupska ujawnia  i ostro atakuje rząd.
Politycy Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby Robert Biedroń siedział cicho. Tymczasem prezydent Słupska ujawnia i ostro atakuje rząd. Fot. Mieczysław Michalak/Agencja Gazeta

Prezydent Słupska ma dość oskarżania przez rząd samorządów po katastrofalnej nawałnicy. Podkreśla, że to one oddały kwestie bezpieczeństwa rządowi i Wiejska nie wywiązał się ze swojej roli. I ostro analizuje przyczynę porażki rządu: – Ta władza nie ufa ludziom.

REKLAMA
Robert Biedroń był gościem "Faktów po Faktach" i analizował postawę rządu po nawałnicy na Pomorzu. Ta katastrofa ujawniła bolesną prawdę, że kwestia bezpieczeństwa szwankuje. Rząd obarcza odpowiedzialnością samorządy. Tymczasem Robert Biedroń podkreśla, że samorządy tę kwestię oddały rządowi. Władza na Wiejskiej zamiast skupić się na poprawieniu, zajmuje się czymś inny.
– My jako samorządowcy od dwóch lat obserwujemy, że kolejne obszary funkcjonowania samorządu są zawłaszczane przez rządzących. Sytuacja, nigdy do tej pory przez 27 lat polskiej samorządności, w takiej skali nieobserwowalna – podkreślił prezydent Słupska.
Nieoczekiwanie Robert Biedroń wyznał również kulisy działania polityków Prawa i Sprawiedliwości: – Osobiście byłem szantażowany przez posłów PiS, którzy mówili, że jeśli będę uległy, to Słupsk będzie miał wsparcie, a jeśli nie, to tego wsparcia nie będzie. Tak nie da się prowadzić państwa.
Źródło: TVN24