
"W 'Wyborczej' nie ma ani słowa o 7-letnim Julianie, który zginął w islamskim zamachu w Barcelonie" – napisał na Twitterze popularny na prawicy profil "anty-KOD". Wpis podało dalej prawie 500 osób, a dwa razy więcej polubiło. Jest modelowym przykładem tego, jaką siłę w sieci mają trolle.
REKLAMA
"Anty-KOD" to bardzo popularny profil. Obserwuje go ponad 10 tys. osób, każdy wpis cieszy się dużą popularnością. Ma jednak problem z wiarygodnością, a mówiąc wprost – rozpowszechnia fałszywe informacje, które kształtują opinie innych. Historia z 7-letnim Julianem jest modelowa. "Anty-KOD" uderzył w "Gazetę Wyborczą", internauci bezmyślnie podawali to dalej, a prawda była zupełnie inna.
Otóż tak, "Wyborcza" napisała o 7-letnim Julianie (zauważył to m.in. użytkownik Wykop.pl). "W niedzielę policja potwierdziła, że w zamachu zginął także siedmioletni chłopiec Julian Cadman, mający podwójne obywatelstwo" – brzmiał fragment artykułu.
Ale to nie jedyny dowód na siłę prawicowego trolla. W czerwcu "Anty-KOD" przekonywał, że w trzech wydaniach "Wyborczej" nie było ani jednego zdania o Polaku, który zginął w Calais. Znów jak kulą w błot, bo w dziale świat "GW" pojawił się spory artykuł na ten temat.
Wniosek jest prosty. Warto podchodzić z refleksją do tego, co się czyta, szczególnie na Twitterze. Nie traktować podobnych wpisów jak prawdę objawioną. Warto też dostrzec mechanizm, według jakiego działają prawicowe trolle. "Raz to dostrzeżesz i zrozumiesz" – pisaliśmy w naTemat.