Prezydent Andrzej Duda surowo ocenia konstytucyjne kompetencje głowy państwa
Prezydent Andrzej Duda surowo ocenia konstytucyjne kompetencje głowy państwa Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta

Prezydent, jako organ, jest w sensie kompetencji tak ukształtowany, że w zasadzie głównymi jego działaniami, są działania negatywne. Ma mało możliwości kreacji – powiedział w sobotnich "Sygnałach dnia" prezydent Andrzej Duda. Dlatego, jego zdaniem, należałoby albo istotnie wzmocnić pozycję ustrojową prezydenta albo osłabić jego uprawnienia i zredukować rolę do stricte reprezentacyjnej.

REKLAMA
Według Dudy, konstytucja z 1997 roku funkcjonuje przez 20 lat i "dokładnie widać jej ewidentne mankamenty". – Nie zabezpieczyła nas chociażby, jako obywateli, przed podwyższeniem wieku emerytalnego przez Platformę Obywatelską – podkreślił gość radiowej Jedynki i dodał, że wówczas "skompromitował się także Trybunał Konstytucyjny, który stwierdził, że podniesienie wieku emerytalnego jest zgodne z konstytucją".
– Mamy w Polsce dość specyficzną sytuację, w której prezydent zostaje wybrany w wyborach powszechnych przez naród, ma najsilniejszy mandat i w zasadzie ma niewiele samodzielnych kompetencji – zaznaczył Duda i dodał, że kompetencje w Polsce powinny być także klarowniej rozdzielone. – Powinno być jasne, co prezydent może zrobić sam, co musi zrobić w porozumieniu z prezesem Rady Ministrów, ministrem obrony narodowej, czy też ministrem spraw zagranicznych – mówił gość "Sygnałów dnia".
Andrzej Duda podtrzymał zapewnienie, że w ciągu dwóch miesięcy od zawetowania ustaw o reformie sądownictwa przedstawi własne rozwiązania. Dodał także, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest potrzebna, ale według niego, musi ona zawierać "rozwiązania proobywatelskie".
Zgłaszając dwa weta zrobiłem w tej sprawie to, co powinien był zrobić prezydent RP, który chce realizować określony program, ale chce także, żeby działo się to w atmosferze chociaż częściowej zgody. Tutaj ewidentnie część społeczeństwa miała wątpliwości – tłumaczył gość Jedynki. 
– Ja również miałem wątpliwości.Uważam, że wzmocnienie kompetencji ministra sprawiedliwości, który dzisiaj jest także prokuratorem generalnym, o tym trzeba pamiętać, szło tam zbyt daleko. Dodatkowe kompetencje miał otrzymać minister sprawiedliwości-prokurator generalny. Były zbyt silne, zwłaszcza jeżeli chodzi o jego relacje do SN i sędziów – podkreślił.
Źródło: polskieradio.pl