
"Mimo tego chamstwa, nikt nie był nam w stanie zepsuć tego wieczoru" – opowiada o swojej wizycie w Żywcu Henryka Krzywonos. "Fotografowało mnie i nagrywało dwóch panów. Czułam się jak w stanie wojennym, kiedy chodziło za mną SB" – relacjonuje obecna posłanka PO, a w PRL legendarna działaczka "Solidarności".
Właśnie obchodzimy 37. rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, a zostaliśmy potraktowani jak intruzi. Jest mi przykro. Mimo tego chamstwa nikt nie był nam w stanie zepsuć tego wieczoru. Pogoda była piękna, po spotkaniu poszliśmy jeszcze na rynek. (...) Fotografowało mnie i nagrywało dwóch panów. Czułam się jak w stanie wojennym, kiedy chodziło za mną SB.
