
"Mimo tego chamstwa, nikt nie był nam w stanie zepsuć tego wieczoru" – opowiada o swojej wizycie w Żywcu Henryka Krzywonos. "Fotografowało mnie i nagrywało dwóch panów. Czułam się jak w stanie wojennym, kiedy chodziło za mną SB" – relacjonuje obecna posłanka PO, a w PRL legendarna działaczka "Solidarności".
Henryka Krzywonos przyjechała do Żywca na zaproszenie innej posłanki PO, Małgorzaty Pępek, która od dawna organizuje w tym mieście spotkania z różnymi ciekawymi gośćmi. W Żywcu nie ma aż tak wielu miejsc, gdzie można zaprosić wielu mieszkańców. Zdecydowano się na salę koncertową żywieckiej Szkoły Muzycznej. – Umówiłam się z dyrektorką szkoły na 200 zł za wynajęcie sali, nie było z jej strony żadnych zastrzeżeń. Nic nie zwiastowało żadnych problemów – opowiada posłanka Pępek "Gazecie Wyborczej".
Ale problemy się pojawiły. Tuż przed zaplanowanym terminem spotkania okazało się, że sala nie zostanie wynajęta. Oficjalnie z powodu malowania. – Żywiecki starosta Andrzej Kalata, któremu podlega szkoła muzyczna, jest związany z PiS – wyjaśnia posłanka PO. Spotkania nie odwołano, mając nadzieję, że mimo wszystko szkoła zostanie otwarta. Ostatecznie Henryka Krzywonos z setką mieszkańców Żywca spotkała się przed budynkiem szkoły.
Henryka Krzywonos
posłanka PO
Starosta żywiecki zapewnia, że to nie on zablokował możliwość odbycia tego spotkania w budynku Szkoły Muzycznej. – Ale jestem przeciwnikiem organizowania takich spotkań w szkole bez względu na to, o jaką opcję polityczną chodzi – wyjaśnił Andrzej Kalata. Posłanka Małgorzata Pępek odbija ten argument błyskawicznie: "Dowiedziałam się, że w szkole odbyło się na przykład spotkanie z wiceministrem Stanisławem Szwedem i wicewojewodą Janem Chrząszczem. Nikomu to jakoś nie przeszkadzało".
źródło: bielskobiala.wyborcza.pl
