
Już za chwilę zabrzmi pierwszy dzwonek po "dobrej zmianie". Uczniowie pójdą do szkół po reformie edukacji. Czy wykształci lepszych niż teraz absolwentów? Trudno powiedzieć. Jednak profesor Łukasz Turski nie zostawia suchej nitki na reformie: to jest dramat.
Członek Polskiej Akademii Nauk w wywiadzie dla portalu wiadomo.co wyjaśnia co jest nie tak z reformą i edukacją ogólnie. "Po pierwsze, to nie jest reforma edukacji. Edukacja to bardzo precyzyjnie zdefiniowane pojęcie" – mówi prof. Łukasz Turski.
Profesor przyznaje, że reforma tak czy siak polskiej edukacji się przyda, bo nie jest najlepiej. "Może wreszcie trzeba zacząć myśleć o edukacji od przedszkola do uniwersytetu, ale tę reformę prędzej czy później będziemy musieli przeprowadzić, bo to, co dzieje się teraz, to, jak powiedziałem, nie jest reforma" – tłumaczy Turski.
Profesor przyznaje, że opiniował np. podstawę programową z fizyki. Według niego po zmianach będzie jeszcze gorzej niż było, a propozycje nie zostały zaakceptowane przez ministerstwo – "Ta podstawa dla szkół podstawowych jest już nawet zatwierdzona. Żadnej reakcji, próby merytorycznej dyskusji nie było. Zresztą podejrzewam, że podobnie było w przypadku innych przedmiotów, jak historia, biologia, zresztą widzimy tę absurdalną dyskusję o lekturach. Wykreślenie z listy lektur dla liceum Witkacego, a zastąpienie jej jakimiś współczesnymi poetami. Dla mnie to co najmniej dziwne. Jestem zatem przekonany, że merytorycznej dyskusji po prostu w ogóle nie ma"
Żródło: wiadomo.co
