
Technologia rozwija się coraz szybciej, więc prawodawcy nie zawsze udaje się za nią nadążyć. Jednak nie zawsze trzeba tworzyć nowe przepisy – czasami wystarczy stosować już istniejące paragrafy. Z takiego założenia wyszedł Sąd Najwyższy, który orzekł jakim przestępstwem jest płatność zbliżeniowa skradzioną kartą płatniczą.
REKLAMA
Wątpliwości budziła kwalifikacja czynu, gdy złodziej płacił skradzioną kartą zbliżeniowo, bez konieczności podawania numeru PIN. Pretekstem do rozstrzygnięcia tej kwestii była sprawa Krzysztofa S., który za pomocą cudzej karty zapłacił za alkohol i papierosy. Zarówno prokurator jak i obrońca oskarżonego zaskarżyli wyrok skazujący sądu apelacyjnego (rok i cztery miesiące pozbawienia wolności) do Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy orzekł, że nawet w przypadku, gdy ktoś płaci skradzioną kartą płatniczą bez użycia numeru PIN, to dokonuje kradzieży z włamaniem. Zdaniem SN przestępca nie musi podawać numeru PIN, by przełamać zabezpieczenia, bo trzeba tak zinterpretować już samo posługiwanie się kartą wyposażoną w mikroczip (umożliwiający płatności zbliżeniowe).
Pod koniec zeszłego roku serwis INN:Poland pisał o pomyśle Ministerstwa Rozwoju na wprowadzenie polskiej karty płatniczej. Przedstawiciele kilkunastu banków (również państwowego PKO BP) stanowczo odradzali tworzenie od podstaw nowego schematu płatniczego opartego o kartę.
źródło: niebezpiecznik.pl
