
Pani premier Szydło publicznie twierdzi, że protesty w obronie niezależnego sądownictwa były opłacone, a pan Sellin mówił wczoraj w telewizji, że te wszystkie znicze ktoś przecież musiał kupić. Jakby mi dali w mordę – tak zaczął swój wpis na Facebooku Artur Hawliczek. Internauta zamieścił go na facebookowej grupie "Sympatycy Komitetu Obrony Demokracji". Jego słowa wywołały żywiołową dyskusję.
REKLAMA
Hawliczek na początek rozliczył się z insynuacjami władzy. "To bezczelne kłamstwa i niegodne ludzi honoru insynuacje. Napiszę z pierwszej ręki, jako zwykły człowiek nie związany z żadną partią polityczną jak było naprawdę" – stwierdził w swoim emocjonalnym wpisie.
I jak dodał, "to nie jest tak, że takie protesty to bułka z masłem, bo każdy ma jakieś swoje życie, obowiązki (ja na przykład wiekowego ojca który nie wychodzi z domu), swoje problemy i ograniczony czas z wielu względów". "Wyjazd np. do Warszawy, czy Kielc, to nie tylko konieczny czas, ale i jakieś koszty. W tym czasie można robić wiele znacznie przyjemniejszych rzeczy niż stanie czy chodzenie po ulicach miast. W Skarżysku były 4 dni spotkań pod sądem, na które mógł przyjść każdy i nawet pewien przypadkowy dżentelmen pod wpływem mógł powiedzieć to, co miał do powiedzenia" – kontynuował.
Internauta podkreślił także swoje zaangażowanie. "Byłem codziennie, często biegiem, zmęczony po pracy i rodzinnych obowiązkach, których nikt za mnie przecież nie zrobił" – zauważył, ale dalej uderzył jeszcze mocniej: "Ponieważ byli tam również politycy, napiszę prosto i jasno. Gdyby ktokolwiek proponował mi pieniądze za przychodzenie pod sąd, to więcej by mnie tam nie zobaczył. Są rzeczy, których przyzwoici ludzie nie robią dla, ani za pieniądze".
"Ja tam byłem nawet nie dla siebie, a dla swoich synów i córki, ponieważ chcę, by żyli w normalnym europejskim kraju zamiast na emigracji, bo tak to się ostatecznie skończy, kiedy normalność zastąpi autorytaryzm, a Europę Zachodnią, dla której nie ma alternatywy, Europa Wschodnia, czyli Rosja" – podkreślił. A na dowód, że nikt mu nie zapłacił, załączył zdjęcie paragonu za znicze.
Wpis do tej pory "uzbierał" kilkaset reakcji i sto komentarzy. Te są najczęściej nieprzychylne dla premier Szydło. "Cała ta ekipa i jej funkcjonowanie opiera się na kłamstwie. Wstyd i hańba dla Polski", "Uważam, że proces cywilny za oszczerstwo były jak najbardziej na miejscu", "Zapaliłem znicz zapalniczka gazową. Gaz był pewnikiem z Rosji. Czuję się podle" – to tylko niektóre z nich.
Przypomnijmy, że według premier ostatnie protesty w Polsce nie były spontaniczne. "To wyreżyserowana, opłacona akcja mająca uderzyć w rząd" – przekonywała w rozmowie z "Gazetą Polską". Protesty dotyczyły obowiązującej już nowelizacji ustawy o ustroju sądów powszechnych oraz zawetowanych później przez prezydenta Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym i noweli o Krajowej Radzie Sądownictwa.
