Zdaniem Macieja Stuhra PiS chce podporządkować sobie sztukę. Jednak artysta wątpi w powodzenie tego przedsięwzięcia – zwraca uwagę, że nie udało się to ani Hitlerowi, ani Stalinowi.
Zdaniem Macieja Stuhra PiS chce podporządkować sobie sztukę. Jednak artysta wątpi w powodzenie tego przedsięwzięcia – zwraca uwagę, że nie udało się to ani Hitlerowi, ani Stalinowi. fot. Kornelia Głowacka-Wolf

Maciej Stuhr udzielił wywiadu magazynowi "Esquire". Artysta ujawnia, że niektórzy filmowcy boją się obsadzać jego lub Magdalenę Cielecką, ze względu na ich zaangażowanie społeczne. Stuhr tłumaczy jednak, że musi zabierać głos na temat sytuacji w Polsce. "Milczenie jest współudziałem w zbrodni" – mówi.

REKLAMA
Według Macieja Stuhra rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość zamierza zniszczyć Polski Instytut Sztuki Filmowej do końca roku. "Co będzie z finansowaniem kolejnych filmów, nie wiadomo" – zastanawia się Stuhr, który bierze pod uwagę, że projekty z jego udziałem mogą być na straconej pozycji.
Jednak Stuhr nie boi się zapisu na swoje nazwisko ze strony władzy. "Niech mnie odsuną. Na razie pracuję jak wół i przez kilka lat to się nie zmieni. Kontrakty mam już podpisane" – mówi aktor. Stuhr jest przekonany, że za kilkadziesiąt lat dzieci będą się uczyły o okresie rządów PiS jako czarnej karcie w polskiej historii. Jest też przekonany, że partii nie uda się podporządkować sobie sztuki. "Władza myśli, że to się jej uda, choć żadnej władzy nie wyszło. Nawet Stalinowi czy Hitlerowi" – tłumaczy Maciej Stuhr.
Aktor jest znany ze swojego zaangażowania w działalność na rzecz demokracji w Polsce. W lipcu zachęcał do protestów społecznych przeciwko niekonstytucyjnym ustawom PiS o sądownictwie (dwie z trzech zawetował potem prezydent Andrzej Duda).
Wywiad Stuhra wzbudził duże zainteresowanie m.in. na Twitterze. Jedni przyznają mu rację, inni wracają pamięcią do czasów rządu PO-PSL. Rząd PiS rządzi już niemal dwa lata.
źródło: onet.pl