
Kiedy okazało się, że szefowa "Wiadomości" już nie musi wracać z urlopu, a o tym, że traci pracę dowiedziała się z Twittera, mówiono, iż rewolucyjna dobra zmiana zaczyna pożerać własne dzieci. Jak się jednak okazuje, z tym "pożeraniem" to była przesada. Tylko podgryza.
REKLAMA
Przypomnijmy, że Marzena Paczuska przestała kierować redakcją flagowego programu informacyjnego TVP z powodu... No, właśnie nie do końca wiadomo jakiego. Źródła z budynku przy Placu Powstańców Warszawy (tam powstają wszystkie programy informacyjne) wskazują, że Jacek Kurski coraz lepiej dogaduje się z Klaudiuszem Pobudzinem (szefem telewizyjnej Agencji Informacyjnej), a do przekazywanej w TVP propagandy ma prosty stosunek: ma być podawana łatwo, szybko i bardzo mocno, bez zbędnych subtelności.
Sama Paczuska, w wywiadzie dla portalu wpolityce.pl mówiła, o "przesileniu w obozie wewnątrz obozu prawicowego". Jednak z drugiej strony wskazywała, że "nie ma takiego urlopu z którego się nie wraca". I właśnie nadszedł moment jej powrotu.
Wczoraj w nocy TVP zamieściła na swojej stronie oświadczenie, w którym informuje, że Marzena Paczuska przyjęła propozycję Jacka Kurskiego. Czym będzie się teraz zajmowała?
- Marzena Paczuska będzie pełniła funkcję doradcy Prezesa ds. publicystyki i informacji. Pierwszym projektem, który zostanie jej powierzony do monitorowania i rozwoju to anglojęzyczny kanał informacyjny. Ten komunikat nie uszedł też uwadze internautów.
Jak widać, w dobrej zmianie, podobnie jak w przyrodzie, nic i nikt nie ginie. Jacek Kurski musiał ugasić pożar w obozie prawicy, który sam wywołał. Jak na razie chyba mu się to udało, jednak słupków oglądalności i tak to nie uratuje.
