
Nie milkną echa występu Jana Pietrzaka w Opolu. Kabareciarz nie omieszkał zaatakować Jacka Kuronia i Adama Michnika za ich polityczną rolę w czasach realnego socjalizmu. Dostało się też opozycji i władzom Warszawy.
REKLAMA
– Od 1967 roku, przez dziesiątki lat, my, Kabaret Pod Egidą, mówiliśmy o tym świństwie realnym socjalizmie. Szydziliśmy na wszystkie możliwe sposoby. (...) Kiedy Kuroń z Michnikiem mówili: "socjalizm tak, wypaczenia nie", ja mówiłem: "wypaczenia tak, a socjalizm nie". (...) Proszę! Proszę! Brawa śmiało – wołał w Opolu Pietrzak.
Na te słowa zareagował wnuk Jacka Kuronia, Jan, na Facebooku. – Panie Pietrzak. Od Kuronia, czy Michnika, to się Pan od*****l i sobie gęby nimi nie wycieraj. Bo po estradzie biegałeś, na całym Świecie, kiedy oni siedzieli w celi – napisał Jan Kuroń, podsumowując swój wpis wymownym "ręce opadają".
Zadziwiająco obrońcę Jasiek Kuroń znalazł po drugiej stronie politycznej barykady. W sukurs przyszedł mu historyk Sławomir Cenckiewicz, znany z prac opisujących kontakty Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w PRL-u, który przyznał mu "trochę racji".
Benefis Jana Pietrzaka pełen był politycznych odniesień. Zaatakował opozycję, władze Warszawy, które "służą Moskwie i nie chcą pomnika Bitwy Warszawskiej". Pietrzak powiedział też o swojej nowej roli, w której występuje od 2015 r.
Tłumaczył, dlaczego po raz pierwszy jako kabareciarz nie patrzy władzy na ręce. Mówił, że kabaret przez 49 lat był zdecydowanie antyrządowy, ale w 2015 roku sytuacja się odmieniła. Jak powiedział, pierwszy raz w jego historii jest tak, że opozycja bardziej szkodzi Polsce niż władza.
