
W tej historii chodzi nie tylko o europejskie flagi. Tu chodzi o coś znacznie poważniejszego. "Proszę państwa, to nie jest chuligański wybryk" – przekonuje warszawianka, blogerka Matylda Kozakiewicz, która na Facebooku opisuje to, co od pewnego czasu dzieje się na Żoliborzu. Otóż z domów w tej dzielnicy regularnie giną wieszane przez mieszkańców flagi Unii Europejskiej. Policja bezradnie rozkłada ręce a sprawcy czują się coraz bardziej bezkarni.
W ten sposób zaczyna się wpis na Facebooku, który od paru godzin budzi wiele emocji. Co się okazało? Że tej feralnej nocy flagi UE zniknęły nie tylko z domu autorki posta, ale też i z kilkunastu innych domów. Według jej relacji, policja uznała to zdarzenie za "chuligański wybryk". Niesłusznie – przekonuje blogerka.
Autorka wpisu kończy tę relację z optymizmem: flagi UE ponownie zawisły na tych budynkach, z których zostały skradzione. "Żoliborz jest Nasz. Polska jest Nasza. Nigdy nie należała i nie będzie należeć do nacjonalistów" – stwierdza.
Można jednak się obawiać, iż nie jest to ostatnie słowo nacjonalistów. Ruch Narodowy jeszcze w 2014 r. organizował akcję "oczyszczania Polski z unijnych flag". Teraz narodowy czują się jeszcze pewniej: tuż przed 13 rocznicą wstąpienia Polski do UE pisaliśmy o apelu Młodzieży Wszechpolskiej: "Pomóżcie nam pozbyć się niebieskich szmat!". Tę akcję opatrzono niby dowcipnym hasłem: "Wiosenny wiatr zrywa flagi Unii Europejskiej".
Warto przy tym pamiętać, że nie tylko polska flaga podlega ustawowej ochronie, także flagi innych państw lub organizacji. Za złamanie prawa grozi zaś kara do roku więzienia. Ale skoro już nawet w Sejmie doszło do darcia unijnej flagi...
