
Z relacji "Faktu" wynika, że Jacek Kurski, gdy wracał w poniedziałek z festiwalu w Opolu, miał wypadek. Służbowa limuzyna prezesa TVP zatrzymała się na poboczu drogi w okolicach miejscowości Bierdzany. Kierowca chciał zawrócić, nie włączył jednak kierunkowskazu i uderzył w prawidłowo jadące auto. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
REKLAMA
Teraz wypadek Kurskiego postanowił skomentować mecenas Roman Giertych. Były polityk postanowił, jak się wydaje, zabłysnąć poczuciem humoru i napisał, że Jacek Kurski wcale nie uciekł do lasu, tylko poszedł śladami żołnierzy wyklętych, którzy szukali ocalenia w kniei.
To jednak jeszcze nic. Giertych zachęcony tym, że internauci żartowali na temat Kurskiego razem z nim, postanowił pod dwóch godzinach opublikować jeszcze jednego tweeta i przypomnieć Kurskiemu pewien epizod z przeszłości. Napisał, że Kurski postanowił uczcić 10. rocznicę ich debaty tradycyjnym Biegiem Leśnym. Chodzi oczywiście o to nagranie.
W wyniku wypadku nikomu nic się nie stało, tyle że Kurski miał wybiec z auta i uciec do lasu. Dlatego, że nie chciał, by ktokolwiek go rozpoznał. Kurski miał skryć się między drzewami i obserwować drogę, donosi "Fakt". Czekał na drugi samochód, który nadjechał po kilkunastu minutach.
Wypadek Jacka Kurskiego potwierdziła już Telewizja Polska. Możliwe jednak, że będzie proces za "ucieczkę do lasu". Zdaniem TVP, informacje, które podał "Fakt", są nieprawdziwe i zmanipulowane, dowiadujemy się z komunikatu prasowego.
Wypadek Jacka Kurskiego potwierdziła już Telewizja Polska. Możliwe jednak, że będzie proces za "ucieczkę do lasu". Zdaniem TVP, informacje, które podał "Fakt", są nieprawdziwe i zmanipulowane, dowiadujemy się z komunikatu prasowego.
