
Podobno każda akcja spotyka się z reakcją. Wychodząc z tego założenia rzecznik PiS Beata Mazurek zapowiedziała, że zawiadomienie do prokuratury może się spotkać z kontr-zawiadomieniem. Wszystko dlatego, że politycy PO chcą postawić przed sądem Jarosława Kaczyńskiego.
Posłowie Platformy Obywatelskiej zapowiadają złożenie wniosku do prokuratury, by ta sprawdziła, czy Jarosław Kaczyński nie pociągał przypadkiem za sznurki w aferze billboardowej. Chodzi o kampanię propagandową "Sprawiedliwe sądy", finansowaną przez Polską Fundację Narodową, fundację, który miał rozsławiać imię Polski za granicą, a zamiast tego wydaje publiczne pieniądze na promowanie rządowych pomysłów dotyczących reformy sądownictwa. Zdaniem polityków PO wszystkie nici w tej aferze biegną na Nowogrodzką i ich zdaniem to Jarosław Kaczyński jest odpowiedzialny za rażący przykład łamania prawa przez PiS.
Trudno było przypuścić, żeby akcja polityków PIS nie spotkała się z reakcją. Długo nie trzeba było czekać, Beata Mazurek stwierdziła, że zarzuty są absurdalne i wyjawiła, że specjalnie powołany zespół prawników analizuje, czy można złożyć zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez posłów Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Mazurek wciąganie prezesa PiS w aferę billboardową to nic więcej jak składanie fałszywych oskarżeń. źródło: Onet.pl
