Łukasz Sitek z TVP próbował przepytać prezydenta Sopotu podczas otwarcia Centrum Opieki Geriatrycznej.
Łukasz Sitek z TVP próbował przepytać prezydenta Sopotu podczas otwarcia Centrum Opieki Geriatrycznej. Screen/Jacek Karnowski/Facebook

Dziennikarz TVP Łukasz Sitek dwoi się i troi jako gorliwy obrońca "dobrej zmiany" i równie napastliwie strzela pytaniami do opozycji. Tym razem próbował zadać pytanie prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu.

REKLAMA
Sitek próbował przepytać Karnowskiego podczas festynu z okazji rozpoczęcia budowy Centrum Opieki Geriatrycznej w Sopocie. Pytał między innymi o przekazanie terenu pod dworzec prywatnej firmie. Karnowski opublikował dokumentujące to filmy na Facebooku. Sam zadał też Sitkowi pytanie: "Ile panu płaci Jacek Kurski?". Zdaniem prezydenta Sopotu, sopoccy seniorzy byli popychani i obrażani przez Sitka. Na filmach jednak takich sytuacji nie widać. Widać za to, jak przeszkadzają Sitkowi w zadawaniu pytań
Łukasz Sitek, który jest nową gwiazdą Telewizji Polskiej, raz po raz dokłada starań, żeby nie zapomniano, jak istotna jest jego rola na polu propagandy obecnej władzy.
Ostatnio zapytał na ulicy "przypadkowych" ludzi, dlaczego "Unia chce likwidacji stanowiska Donalda Tuska"? Jak wiadomo, Jean-Claude Juncker powiedział, że Unia potrzebuje po prostu jednego kapitana, by zarządzanie nią było bardziej przejrzyste i skuteczne, a likwidacja stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej nie jest personalnie wymierzona w Tuska. Nie przeszkodziło to jednak oczywiście Sitkowi w zrobieniu tendencyjnej sondy. Odpowiedzi były, jakże by inaczej, "słuszne" i "po myśli dobrej zmiany".
W tej samej sprawie Sitek próbował też zapytać Grzegorza Schetynę, czy Donald Tusk będzie bezrobotny. Lider Platformy Obywatelskiej wyraźnie jednak lekceważył reportera TVP, a ten dodatkowo… pomylił stanowisko szefa Rady Europejskiej z szefem Rady Europy.
Sitek niedawna gonił też prezydenta Gdańska po Warszawie, co ten skomentował potem na Facebooku. "Inwektywy, krzyki i próby wyprowadzenia nas z równowagi. Telewizja publiczna nie istnieje, są za to oficerowie polityczni", pisał prezydent Adamowicz.