
Słowa Angeli Merkel o tym, że dłużej w sprawie Polski języka za zębami trzymać nie można, mogą urzeczywistnić się po wyborach w Niemczech. Wiele wskazuje na to, że jej polityka wobec Polski może się zmienić, mówi "Newsweekowi" ekspertka od relacji polsko-niemieckich.
REKLAMA
– Angela Merkel uznała, że dłużej nie można trzymać języka za zębami, gdy Polska łamie praworządność. Po wyborach może oczekiwać od nas konkretów – mówi profesor Anna Wolff-Powęska, ekspertka od stosunków polsko-niemieckich w wywiadzie dla "Newsweeka".
Prof. Anna Wolff-Powęska oceniła obecne relacje polsko-niemieckie. Jej zdaniem są złe, a Niemcy w Polsce są permanentnie obrażani i atakowani. Nasze szczęście do ministrów spraw zagranicznych się skończyło. Do tej pory, zaczynając od Krzysztofa Skubiszewskiego, konsekwentnie mówili, że trzeba stawiać na interesy z Niemcami, a zostawić za sobą tragiczną przeszłość.
Jednak Anna Fotyga w 2006 r. i obecnie Witold Waszczykowski to już zupełnie inny głos, bo PiS odwróciło sens pojęć. Wszystkie nasze osiągnięcia po 1989 r., czyli pojednanie i dialog polsko-niemiecki, nazwało zdradą. To zaś, co w Europie jest nazywane polskim sukcesem, dla PiS jest klęską.
Ekspertka oceniła też domaganie się przez PiS 72 lata po wojnie reparacji wojennych. Jej zdaniem, część osób w Niemczech uważa, że "polski rząd zwariował", bo przecież współpracujemy we wszystkich dziedzinach życia. Wyciąganie reparacji jest traktowane jako chęć odwrócenia uwagi od tego, co się dzieje z naszą praworządnością, od sankcji, które nam grożą ze strony Unii Europejskiej.
Jak oceniła, pod względem prawnym nie ma żadnej możliwości wywalczenia reparacji od Niemiec. Według ekspertki, Niemcy nie uchylają się od winy politycznej, w której jest odpowiedzialność wszystkich obywateli, w przeciwieństwie do Japonii, Włoch czy Austrii, które takiego rozliczenia nie dokonały. Niemców zaś jako jedynych alianci zmusili do tego, żeby pochylili się nad ofiarami wojny.
Wolff-Powęska ocenia, że Niemcy nie mogą pojąć obecnej polityki polskiego rządu. Jednak Jarosław Kaczyński zawsze stawiał na przeszłość i traktował ją jako narzędzie szantażu politycznego. Dla niego istota polskości to bycie ofiarą i poczucie permanentnej krzywdy dziejowej, która jest podszyta strachem.
Wolff-Powęska skomentowała słowa wiceministra obrony Bartosza Kownackiego, który powiedział, że wnuki i synowie zwyrodnialców nie mają prawa uczyć nas demokracji. W PRL zawsze podczas problemów wewnętrznych władzy, Niemcy były dyżurnym wrogiem. Jednak w pierwszych latach po wojnie poczucie krzywdy mogło być usprawiedliwione. A teraz PiS w 72 lata po wojnie traktuje antyniemieckość jako integralną część swojej polityki.
Ekspertka przytacza własny przykład, pokazując jak ważnym i trudnym procesem jest wybaczenie. Sama miała dramatyczne dzieciństwo, bo już jako dorosła kobieta dowiedziała się, że została adoptowana, gdyż rodzice najprawdopodobniej zginęli podczas drugiej wojny światowej.
– Skłamałabym, gdybym powiedziała, że to był jednorazowy akt wybaczenia. To był proces. Gdy byłam studentką i zaczytywałam się w literaturze obozowej, oglądałam filmy wojenne, czułam ogromny żal i niezrozumienie. Ale wtedy jeszcze żadnego Niemca osobiście nie znałam – opowiada.
Potrzebowała sporo czasu, żeby przepracować proces wybaczenia Niemcom. Do tego potrzebne było zrozumienie genezy nazizmu, tego, w jaki sposób Hitler uwodził Niemców. Ale najwięcej dało jej to, że poznała Niemców takich jak jej mąż, który w wieku 17 lat uwierzył Hilterowi i służył w Wehrmachcie.
