
Choć 42. Festiwal Filmów Fabularnych w Gdyni już się zakończył, nie milkną jego echa, zwłaszcza w kontekście stosunku aktorów do obecnej władzy i życia w dzisiejszej Polsce. Andrzej Chyra powiedział słowa, które wstrząsnęły portalami przychylnymi obecnemu rządowi.
REKLAMA
Chyra udzielił wywiadu Onetowi podczas gdyńskiego festiwalu. Jedno zdanie wzbudziło ogromne kontrowersje w prawicowej prasie. – Od jakiegoś czasu myślę, że jestem z Polski. Ja nie mówię, że jestem Polakiem, bo mnie to w ogóle nie interesuje. W takim zestawie bycia Polakiem ja się nie mieszczę – powiedział Onetowi Andrzej Chyra. Dodał, że przez kilkanaście lat przyzwyczaił się do bycia Europejczykiem, ale jego zdaniem, dziś obie rzeczy, czyli bycie Polakiem i Europejczykiem, "próbują się wykluczać".
Słowa słynnego aktora wywołały poruszenie w mediach sprzyjających Prawu i Sprawiedliwości. Niezalezna.pl pisze, że swoimi słowami Andrzej Chyra dołączył do licznego już chóru artystów-celebrytów, których oburza działalność polskiego rządu i sytuacja w kraju. Portal komentuje słowa Chyry o tym, że nie mieści się "w dzisiaj obowiązującej definicji polskości". "Wszak obowiązująca wcześniej definicja była prosta: polskość to nienormalność", komentuje Niezależna. Portal przytacza słowa, które padają na Twitterze pod adresem Chyry. Te o "menelo-aktorze" i "zaprzaństwie" to jedne z łagodniejszych określeń.
Innym przejawem stosunku środowiska aktorskiego do władzy w Polsce na festiwalu filmowym w Gdyni była sytuacja, która miała miejsce przy okazji pamiątkowego zdjęcia laureatów festiwalu. Gdy okazało się, że do zdjęcia ma pozować minister Piotr Gliński, niektórym aktorkom wyraźnie się to nie spodobało.
źródło: Onet
źródło: Onet
