
Literacka Nagroda Nike nazywana jest "małym Noblem". To najbardziej prestiżowe wyróżnienie w dziedzinie literatury w Polsce. W tym roku zostało ono wręczone po raz 21. i po raz pierwszy nagrodę tę przyznano za reportaż. Laureatem został bowiem dziennikarz Cezary Łazarewicz, autor książki "Żeby nie było śladów" – reportażu o śmierci Grzegorza Przemyka. Odbierając nagrodę, użył mocnego porównania obecnych czasów do tego, co działo się w głębokim PRL.
Cezary Łazarewicz zbiera gratulacje – i ze względu na otrzymaną nagrodę, i ze względu na to, co powiedział, odbierając statuetkę Nike. Dziennikarz mówił, że jest zaskoczony wyróżnieniem. Przyznawał, że obawiał się, iż nikt nie przeczyta reportażu o wydarzeniach sprzed 30 lat. – Ja sobie pomyślałem, że to jest książka o czasach, które nigdy się nie zdarzą. To miała być książka o tym, jak kłamstwo zwycięża. I kiedy już ją napisałem, opisując te mechanizmy władzy sprzed 30 lat, nagle zauważyłem, że te mechanizmy władzy są wieczne – mówił Łazarewicz, dokonując porównania między tamtymi czasami a obecnymi.
Cezary Łazarewicz
dziennikarz, laureat Literackiej Nagrody Nike
Podobnie ujął to przewodniczący jury, Tomasz Fijałkowski. Wręczając nagrodę Nike stwierdził, że reportaż o śmierci Grzegorza Przemyka jest książką, która "może być też przestrogą przed tym, co może się zdarzyć, gdy wymiar sprawiedliwości traci niezależność i staje się narzędziem politycznej władzy".
Literacka Nike to nie pierwsza nagroda dla książki "Żeby nie było śladów". Wcześniej reportaż ten został m.in. uznany za "Książkę Historyczną Roku". Wówczas galę wręczenia nagrody transmitowała Telewizja Polska, a odbierając wyróżnienie Cezary Łazarewicz również nie oszczędził obecnej władzy. "Nawet jak się ma radio, telewizję i prasę, to nie można ludziom zawrócić w głowach. Żaden lud tego nie kupi. Ludzie nie kupią kłamstwa" – mówił wtedy autor, zapewne ku zaskoczeniu włodarzy z ulicy Woronicza.
