Antoni Macierewicz przeprosił w "Rzeczpospolitej" za słowa sprzed 10 lat o prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej SA. Okazały się kłamstwem.
Antoni Macierewicz przeprosił w "Rzeczpospolitej" za słowa sprzed 10 lat o prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej SA. Okazały się kłamstwem. Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta

Ta sprawa ciągnęła się od 10 lat, a obecny minister obrony narodowej robił wszystko, by nie stanąć przed sądem. W końcu udało się to w 2013 roku. Od wyroku do przeprosin upłynęły aż cztery lata. Chodzi o słowa Macierewicza o prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej SA za czasów Jerzego Buzka.

REKLAMA

Antoni Macierewicz wystosował w "Rzeczpospolitej" przeprosiny za niezgodne z prawdą stwierdzenie zawarte w wywiadzie opublikowanym w dzienniku 4 grudnia 2007 roku o tym, że Piotr Niemczyk miał walnie przyczynić się do "aferalnego oddania TP SA przez rząd Jerzego Buzka, gdyż stwierdzenie to nie ma nic wspólnego z rzeczywistością".

Piotr Niemczyk, były wiceminister gospodarki, tak komentował słowa Macierewicza. – Zdziwiłem się, bo nie miałem z tą sprawą nic wspólnego. Zostałem wiceministrem gospodarki już po prywatyzacji TP SA – wyjaśnił Piotr Niemczyk. Zaskakiwać może to, jak długo sprawa się ciągnęła. Adwokat Niemczyka Michał Wysoki tłumaczył we wprost.pl, ze problemy rozpoczęły się, gdy próbowali postawić ze swoim klientem posła Macierewicza przed sądem. Najpierw zasłaniał się immunitetem, potem robił co mógł, by odroczyć kolejne rozprawy. Przeszkodą były albo ważne sprawy państwowe, albo zwolnienia lekarskie.

Gdy Macierewicz wreszcie zjawił się przed sądem, nie był w stanie przedstawić żadnego dowodu na potwierdzenie swoich słów. 17 kwietnia 2013 r. sąd wydał prawomocny wyrok. Antoni Macierewicz został uznany za winnego. Sąd nakazał przeprosiny w "Rzeczpospolitej". Adwokat Niemczyka powiedział, że sprawa pokazała, "jak wielkiej determinacji potrzeba", by zmusić Macierewicza do przeprosin za rozpowszechniane przez niego kłamstwo.