Inicjatorem kolejnych działań PE w sprawie Polski jest lider europejskich liberałów Guy Verhofstadt. Tu na zdjęciu z 2007 roku, gdy z Jarosławem Kaczyńskim spotykał się w roli premiera Belgii.
Inicjatorem kolejnych działań PE w sprawie Polski jest lider europejskich liberałów Guy Verhofstadt. Tu na zdjęciu z 2007 roku, gdy z Jarosławem Kaczyńskim spotykał się w roli premiera Belgii. Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Kłopoty Polski z instytucjami Unii Europejskiej przycichły tylko na chwilę i wygląda na to, że wkrótce wrócą z nową siłą. W Parlamencie Europejskim podjęto bowiem decyzję o zarządzeniu kolejnej debaty na temat stanu praworządności w rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość kraju nad Wisłą. Ma się ona odbyć w listopadzie i zakończyć przyjęciem odpowiedniej rezolucji.

REKLAMA
Debatę na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego ma poprzedzić zaplanowana już na 19 października debata o Polsce w europarlamentarnej komisji ds. wolności obywatelskich. Ma w niej wziąć udział wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Jak doniosło w czwartek radio RMF FM, tym razem głównym inicjatorem działań w sprawie walki o poszanowanie prawa w Polsce jest jednak pochodzący z Belgii lider liberalnej frakcji w PE Guy Verhofstad.
Jaki niedawno informowaliśmy w naTemat, w sprawie przymuszenia rządu Prawa i Sprawiedliwości do respektowania podstawowych zasad Unii Europejskiej panuje na Zachodzie coraz większa zgoda. W sprawę tę angażują się już nie tylko politycy stojący na czele instytucji europejskich, ale i przedstawiciele rządów państw członkowskich. W tym ci, których PiS upatrywało jako potencjalnych sojuszników.
Tak jest na przykład z Austrią, której wicekanclerz i minister sprawiedliwości Wolfgang Brandstetter kilka tygodni temu opowiedział się za użyciem wobec Polski tzw. opcji nuklearnej, czyli przewidującego sankcje art 7. Traktatu o UE. Zdaniem Austriaka, do Polski musi wreszcie dotrzeć komunikat brzmiący "przyjaciele, tak nie można, tak nie możecie robić". Wcześniej podobne alarmujące w sprawie stanu praworządności w Polsce opinie napływały m.in Francji, Holandii, Luksemburga, a także z Czech i Słowacji.
Rząd Jarosława Kaczyńskiego niewiele sobie jednak z tego robi, bo przyjęto założenie, iż w sprawie zablokowania ewentualnych sankcji tym razem słowa dotrzyma premier Węgier Viktor Orbán . Czyli, że nie zachowa się tak, jak wówczas, gdy miał poprzeć Jacka Saryusza-Wolskiego jako kandydata na nowego przewodniczącego Rady Europejskiej, a ostatecznie jednomyślnie z innymi przywódcami Europy zagłosował za przedłużeniem kadencji swojego przyjaciela z chadeckiej międzynarodówki EPP Donalda Tuska.
Jeżeli w sprawie uruchomienia art. 7 TUE Węgier zachowa się jednak podobnie jak 9 marca 2017 roku, Polskę może czekać nawet zawieszenie niektórych praw wynikających z członkostwa w UE.
źródło: RMF FM