
Mają plan, który już jest realizowany, siatkę koordynatorów, którzy czuwają na każdym szczeblu, nawet ulotki, z którymi wyszli do ludzi. Gdy opozycja głośno mówi o przyszłorocznych wyborach samorządowych, oni na gadanie nie tracą czasu. Jak się dowiedzieliśmy, już wiosną zaczęli się do nich szykować. – Wynikało to z zarządzeń Komitetu Politycznego – mówi nam koordynator PiS z Bydgoszczy. To miasto to świetny przykład. Determinacji PiS, by przejąć władzę. I bardzo dobrej, partyjnej organizacji, jak do tego doprowadzić.
Założenie, na którym wszystko się opiera, to siatka przedwyborczych koordynatorów. Od szczebla wojewódzkiego, kierowanego przez posła PiS (który pierwszy raz zasiada w Sejmie), poprzez okręgowy do obwodowego. W całym kraju pojawiły się ich dziesiątki. – Wynikało to z zarządzeń Komitetu Politycznego, który zadecydował o tym, że takiego rodzaju struktury mają być tworzone na terenie całego kraju i myśmy się do tego dostosowali – mówi nam Michał Krzemkowski, koordynator z Bydgoszczy.
"W każdym województwie najpierw zostali powołani przewodniczący zespołów samorządowych. Następny szczebel to przewodniczący zespołów okręgowych, czyli dostosowanych do okręgów wyborczych do Sejmu, a potem zespołów obwodowych dostosowanych do okręgów wyborczych do sejmików".
Z punktu widzenia wyborców to najbanalniejsza rzecz, jaką można sobie wyobrazić, ale jakże istotna: spotkania z ludźmi. Tylko we wrześniu PiS zorganizował spotkania w 20 gminach województwa kujawsko-pomorskiego. W samej Bydgoszczy ambitnie zaczął wychodzić na osiedla. W minionym tygodniu odbyło się pierwsze takie spotkanie na osiedlu Wyżyny. Oficjalna inauguracja. Plan zakłada bowiem jedno w miesiącu, do lutego, z udziałem posłów, którzy pochodzą z regionu.
Zaczęliśmy na wiosnę i zamierzamy spotykać się systematycznie. Jeśli to ma być skuteczne i mamy wejść w taki bliski kontakt z mieszkańcami, to takich spotkań potrzeba wiele. I trzeba zacząć wcześnie, by mieć możliwość powtarzania tych spotkań.
Ogłoszenia o spotkaniu pojawiły się w sieci, ale też radni miejscy ruszyli z nimi dosłownie pomiędzy bloki. Wrzucali ulotki do skrzynek, rozmawiali z mieszkańcami. Pomagali też sympatycy PiS. – Wtedy najlepiej dotrze się do ludzi. Można przy okazji porozmawiać – wyjaśnia radny Szymon Róg. Przyznaje, że w jego mieście wszystkie ręce zostały rzucone na pokład. Mówi też, że takiej skoordynowanej akcji wśród opozycji faktycznie nie widać.
"Na początku marca prezes PiS Jarosław Kaczyński zdecydował o powstaniu Wojewódzkich Zespołów Samorządowych; każdym z nich kieruje poseł lub senator PiS zasiadający w parlamencie pierwszą kadencję. Do kompetencji Wojewódzkiego Zespołu Samorządowego należy m.in. stworzenie wojewódzkiego programu PiS (do 30 listopada 2017 r.), zorganizowanie i przeprowadzenie szkoleń dla kandydatów na radnych oraz opiniowanie kandydatów w wyborach do sejmików województw i ustalanie kandydatów na prezydentów, burmistrzów i wójtów oraz do rad powiatów, miast i gmin z danego terenu". Czytaj więcej
O innych miastach na razie jednak za wiele nie słychać. W Bydgoszczy przyznają, że bardzo chcieli swoje działania nagłośnić i najwyraźniej przynosi to skutek. Rządząca do tej pory lewica to czynnik mocno tu motywujący. – Dlatego nasza aktywność musi być wzmożona i być może większa niż w innych miastach, łatwiejszych dla Prawa i Sprawiedliwości – przyznaje Michał Krzemkowski.
I to wszystko wydaje się takie proste. Wyjść do ludzi. Zadać im pytania w ankietach i zdobyć wiedzę tak cenną, że można wykorzystać ją również przy innej okazji. Tu również nikt tego nie ukrywa. Wszystko jest dokładnie przemyślane.
