
Wokół Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej gotuje się od kilku dni. Za sprawą decyzji Piotra Glińskiego, który postanowił odwołać jego dyrektorkę, Magdalenę Srokę. Ministerstwo Kultury nie wyobraża sobie bowiem dalszej współpracy z osobą, która ma "przekazywać nieprawdziwe informacje na temat sytuacji w Polsce". Natychmiast pojawiły się spekulacje o likwidacji PISF w ogóle. I właśnie tu głos zabrała Marta Kaczyńska.
REKLAMA
W poniedziałek Rada Programowa Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej ma zająć się pismem Piotra Glińskiego w sprawie odwołania Magdaleny Sroki. Sprawa wydaje się już przesądzona. – Minister kultury stracił zaufanie do szefowej PISF i nie wyobrażamy sobie po prostu dalszej współpracy z nią. Decyzja jej nieodwołalna – potwierdził w Radiu Zet wiceminister kultury Jarosław Sellin.
Magdalena Sroka ma w ten sposób ponieść konsekwencje za list wysłany do Motion Picture Association of America przez zwolnioną w czerwcu pracownicę PISF. W liście, w którym "zawarto również aluzje do cenzury w Polsce", widnieje jednak podpis Magdaleny Sroki. "Napluła na Polskę" – zareagowały niektóre media. List pojawił się w sieci, został napisany mało poprawną angielszczyzną.
Gdy kilka dni temu pojawiła się wieść o tym, że dyrektor Sroka ma być zwolniona, rzeczniczka resortu Monika Piętas-Kurek odmówiła komentarza w tej sprawie. Pisał o tym serwis filmweb.pl.
Tym bardziej wymowna wydaje się tu wypowiedź Marty Kaczyńskiej, która postanowiła zabrać głos na temat związany z polityką resortu kultury. Na Facebooku napisała tylko jedno zdanie: "Pogłoski o likwidacji PISF są nieprawdziwe".
Według niektórych list do Amerykanów miał być jednak tylko pretekstem do zakończenia współpracy z dyr. Sroką. Od miesięcy spekulowano, że może pożegnać się ze stanowiskiem. "Czystka kadrowa w najbardziej strategicznych instytucjach polskiej kultury musiała też objąć kinematografię. Szukano tylko odpowiedniej furtki, by dokonało się to zgodnie z obowiązującym prawem" – pisze Janusz Wróblewski w "Polityce".
Decyzję w sprawie dyrektorki niektórzy uznali za atak na niewygodny dla PiS Instytut. "To może być dla polskiego kina jak zestrzał w locie" – skomentowała Agnieszka Holland.
Jak nieoficjalnie dowiedział się wp.pl. "na krok ministerstwa wpływ miała także decyzje o dofinansowaniu przez PISF oskarżanego o antykatolickość filmu "Pokot" Agnieszki Holland".
