
Pomarańczowy pasek z napisem "audycja zawierała lokowanie produktu" dotychczas kojarzyliśmy raczej z seriali i programów rozrywkowych. Bo lokowanie produktu to po prostu reklama i w innych audycjach wydało się, że nie ma na nią miejsca. Do teraz, gdy okazuje się, że lokować można nawet pomiędzy informacjami. - To zabije zaufanie do dziennikarstwa - mówią naTemat dziennikarz Jacek Żakowski i medioznawca prof. Wiesław Godzic.
Poranny przegląd prasy w TVN24 nieco nas dzisiaj w redakcji naTemat zaskoczył. Niby nic w tym dziwnego, że prowadzący tego typu program dziennikarz posiłkuje się w pracy tabletem. W mediach to gadżet niesamowicie wygodny i użyteczny. Nieco dziwnie zaczyna się robić natomiast wówczas, gdy kamery zamiast na dziennikarzu i temacie, o którym opowiada skupiają się na urządzeniu i jego marce. Wszystko wyjaśnia się jednak, gdy na dole ekranu pojawia się dobrze wszystkim znany pomarańczowy pasek z hasłem "audycja zawierała lokowanie produktu". Czy producent tabletów na pewno dobrze ulokował swój produkt w rękach robiącego dzisiejszy przegląd pracy Jarosława Kuźniara?
W newsach nie ma miejsca na reklamę?
Lokowaniem produktu jest przekaz handlowy polegający na przedstawieniu lub nawiązywaniu do towaru, usługi lub ich znaku towarowego w taki sposób, że stanowią one element samej audycji w zamian za opłatę lub podobne wynagrodzenie, a także w postaci nieodpłatnego udostępnienia towaru lub usługi.
Rozmówcy naTemat mają spore wątpliwości, czy program o charakterze informacyjnym to najlepsze miejsce na tego typu reklamę. Wydaje się, że wśród newsów miejsca na reklamę w ogóle nie powinno przecież być. - Dzisiaj sięgając nawet po czołowe polskie media, otwieram je z głęboką nieufnością. Bo wiem, że moi koledzy są pod niebywałą presją swoich pracodawców, żeby mnie na różne sposoby oszukać - mówi naTemat Jacek Żakowski.
Czytaj również: "Gazeta Wyborcza" i "Rzeczpospolita" manipulują czy działają zgodnie z linią? Statystyki w służbie ideologii
Doświadczony dziennikarz z wieloletnim stażem w prasie, radiu i telewizji podkreśla jednak, że tego stanu rzeczy nie można oceniać w oderwaniu od ogólnej sytuacji w mediach, w tym problemów ekonomicznych, z którymi borykają się wszystkie redakcje. - Cały rynek medialny jest w dramatycznej sytuacji finansowej. W związku z tym, widzimy coraz więcej rzeczy, które niedawno jeszcze były traktowane jako oczywiste nadużycie. Pojawiają się artykuły sponsorowane, ukazują się też teksty, które nawet nie są tak oznaczone, a obok nich pojawia się reklama produktu, o którym mówią. Kilka lat temu za coś takiego czekała pogarda, a dziś jest to powszechne - stwierdza.
Jacek Żakowski
dziennikarz
Dodając, że lokowanie produktu wśród newsów to przekroczenie jakiejś granicy, ale nie brakuje wielu innych, znacznie bardziej drastycznych przypadków. Znacznie gorzej dziennikarz ocenia kolegów po fachu, którzy piszą np. pochlebne recenzje o płytach, czy książkach wydawanych przez koncern medialny, do którego należy ich redakcja. - Dziś to normalka i większość kolegów chyba nawet nie zdaje już sobie sprawy z tego, że oszukuje odbiorców. Chociażby przy dokonywaniu wyboru tematów - ocenia Jacek Żakowski.
Polecamy: Premier znowu chce zlikwidować abonament. Z twórcami rozmawiamy naTemat alternatywy dla tej opłaty
Jego zdaniem, Jarosław Kuźniar z reklamowanym tabletem w rękach, na tle tego, co dzieje się w mediach, nie zrobił dziś jednak nic szczególnie złego. - Gdyby mówił o tabletach, to byłby bardzo poważny problem, ale skoro nic w jego programie o nich nie było, to lokowanie tabletu w tym przypadku nie jest jeszcze tak wielkim nadużyciem. Aczkolwiek pewne zasady zostają złamane - ocenia dziennikarz. Twierdzi, że sam nigdy nie dostał propozycji, by skorzystać w przeglądzie prasy z lokowanego w nim produktu.
Łamią zasady, by zarobić. Zarabiając tracą... zarobek - Powstaje jednak pytanie, jak elastycznie możemy te zasady stosować, to dziś dla mediów podstawowe wyzwanie. Jeżeli nie będą obowiązywały żadne zasady w tej kwestii, to stracimy zaufanie naszych odbiorców. Oni w końcu przestaną te gazety pełne ukrytej reklamy kupować, nie będę oglądać takich programów. To właśnie nieuczciwość i nierzetelność mediów jest jedną z podstawowych przyczyn ich kęski ekonomicznej - podsumowuje Żakowski.
prof. Wiesław Godzic
medioznawca SWPS
- Ani dziennikarze informacyjni nie powinni występować w reklamach, ani ich programy nie powinny zawierać lokowanie produktu - komentuje dla naTemat prof. Wisław Godzić, medioznawca ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. - Przed każdym programem informacyjnym powinno się w takim razie wyświetlać wielką planszę, że to, co za chwilę usłyszymy będzie pełne lokowania produktu. Wtedy każdy szybko przestałby wierzyć w podane w ten sposób informacje.
Przypomina, że dotąd normą w mediach było, że realizatorzy stawali na głowie, by ukryć nawet metki z markami ubrań, w których występują prezenterzy. A jeśli nie dało się ukryć logo np. komputera, z którego dziennikarz korzysta, robiono to tak, by było to poza najważniejszym kadrem. Tymczasem teraz to logo sponsora staje się jedną z głównych informacji, które widzimy na ekranie. - W takim przypadku widzowie zaczynają się zastanawiać, kto za te informacje w rzeczywistości płaci - stwierdza medioznawca.
