
Napad na sklep nie musi od razu oznaczać kradzieży pieniędzy, czy zabrania drogich produktów. Jak się okazuje można przeprowadzić go w znacznie bardziej "cywilizowany" sposób. Na przykład...usiąść za kasą.
REKLAMA
Nietypowego napadu dokonano w szwedzkim Malmo. Wczesnym rankiem, czterech napastników wtargnęło do tamtejszego supermarketu. Zastraszyli i przepłoszyli sklepową obsługę domagając się okupu (400 tysięcy szwedzkich koron), po czym przez kilka następnych godzin sami udawali sprzedawców.
O zajściu policję poinformowali właściciele supermarketu, którzy od jakiegoś czasu byli zastraszani przez grasujący w mieście gang. Przestępcy próbowali wyłudzić od nich pieniądze, grożąc śmiercią i nachodząc w ich domach. Przerażeni właściciele, bojąc się o własne życie, wyjechali ze Szwecji i schronili się u swoich duńskich znajomych. Właśnie tam dotarła do nich informacja o napadzie. Zadzwonili więc na policję w Malmo i poinformowali funkcjonariuszy o zajściu.
Na miejscu okazało się, że czterej bandyci krzątają się między sklepowymi regałami i obsługują klientów. Dlaczego tak? Złodzieje nie mogli otworzyć przegród z pieniędzmi, więc postanowili je "zarobić" Klientów sklepu poinformowali o awarii terminali płatności i polecili płacić za zakupy gotówką. Policjanci podejrzewali, ze przestępcy mogą być uzbrojeni i postanowili odbić obiekt szturmem. Obawiali się, że tak wyrafinowani przestępcy mogą być uzbrojeni. Na szczęście, złodzieje poddali się bez walki. Policja zatrzymała czterech młodych mężczyzn w wieku 21-28 lat.
Jak przyznają funkcjonariusze, pojawił się problem z zakwalifikowaniem tego przestępstwa. Z jednej strony mają do czynienia ze zorganizowana szajką, która szantażowała właścicieli, z drugiej strony dochodzi włamanie i zastraszenie pracowników oraz... "porwanie" sklepu.
źródło: sydsvenskan.se
