
Wydawałoby się, że zbrodnia jakich wiele – syn rzuca się z nożem na matkę alkoholiczkę i jej konkubenta. Jego udaje się zabić, ją ciężko ranić w brzuch. Zawsze jest to tragedia i skazanie sprawcy na potępienie ze strony rodziny. Jednak nie w tym przypadku.
REKLAMA
– Po trzeciej dwadzieścia czy dwadzieścia pięć telefon od Dominika. "Babciu, pozabijałem ich". Ja mówię: co? Mówi: "Pozabijałem ich" - opowiada reporterowi "Uwagi TVN" Maria Kopeć, matka zaatakowanej kobiety i babcia chłopaka. Kiedy dotarła na miejsce zbrodni, nie mogła już porozmawiać z wnukiem, który został aresztowany. – Zapewne był w szoku po tym co zrobił[...] Tak dziwnie kroki stawiał – relacjonuje babcia chłopaka. Jednak pomimo tego co się stało, zarówno ona jak i cała rodzina murem stanęła za Dominikiem.
Dominik K. mieszkał razem z matką i jej kolejnymi partnerami w jednopokojowym mieszkaniu. 19-latek po ukończeniu szkoły zawodowej uczył się dalej w zaocznym liceum. Od roku pracował na złomowisku przy segregacji metali. Jak opowiadają pracownicy składu, Dominik bardzo często chodził przygnębiony i niechętnie przyznawał się do tego, co dzieje się w jego domu. To, co zarobił na złomowisku, musiał przeznaczać na utrzymanie siebie oraz niepracującej matki i konkubenta. – Ten chłopak pracował, uczył się, utrzymywał dom - mówi Joanna Antoniuk, ciotka Dominika. Jak przyznaje, matka chłopaka pieniądze na alkohol zdobywała zaciągając kolejne pożyczki, albo sprzedając rzeczy, które należały do jej syna w lombardach. W taki sposób Dominik stracić miał głośniki, które kupił za zarobione pieniądze. I właśnie kolejna sprzedaż kupionych za zarobione pieniądze rzeczy przelała czarę goryczy – Bez przerwy pijaństwo było. Tam nie było dnia takiego, żeby trzeźwość była. Co zadzwoniłam, to już bełkotała. Wypita była - mówi babcia chłopaka. I po chwili dodaje: – Chyba dla niej alkohol był najważniejszy.
Jak się okazuje, rodzina od 2010 roku była objęta nadzorem kuratorskim. Wtedy to młodszy bart Dominika trafił do rodziny zastępczej. Dlaczego nie zrobiono tego z Dominikiem? W tej sprawie przedstawiciele bolesławskiego domu pomocy społecznej nabierają wody w usta. Zaś w Sądzie Rejonowym na pytanie o nieodebranie chłopaka matce i reakcje instytucji za to odpowiedzialnych można usłyszeć, że "ma się wyidealizowany obraz możliwości działania organów państwa".
Matka chłopaka nadal przebywa w szpitalu, jej stan się poprawia. 19-letniemu Dominikowi za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa grozi kara dożywotniego więzienia.
źródło: tvn24.pl
