
Wywiad, jakiego przed tygodniem Wojciech Mann i Krzysztof Materna udzielili Michałowi Nogasiowi z "Gazety Wyborczej" (jeszcze rok temu – z radiowej Trójki), narobił niezłego zamieszania. Po tygodniu w serwisie Informacyjnej Agencji Radiowej ukazała się depesza napisana przez rzecznika Polskiego Radia ze stwierdzeniem, że Mann przeprasza za swoje słowa z tego wywiadu. Ale coś tu jest nie tak...
Jednym z wątków rozmowy z "Wyborczą" było to, jak Mannowi i Maternie udało się przed laty trafnie zdiagnozować sytuację w Polsce w kultowym "Za chwilę dalszy ciąg programu". No i jak wiele z tego, co stworzono lata temu, dziś także pozostaje aktualne.
Słowa o "wdepnięciu w taką Polskę" najwyraźniej musiały niektórych oburzyć. Dlatego w ostatniej, piątkowej audycji Wojciech Mann odpowiedział na mail od słuchacza, wyjaśniając, że nie miał na myśli nic niewłaściwego.
"Z kolei pan Jacek pyta mnie, czy w udzielonym niedawno wywiadzie, w którym wyrażałem brak aprobaty dla pewnych zjawisk w naszej rzeczywistości, miałem zamiar kogoś obrazić? Nic podobnego - wyjaśniam: użyte tam słowo 'wdepnąć' zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego oznacza po prostu znalezienie się przypadkowo w niewygodnej sytuacji i w takim właśnie sensie zostało użyte".
Rzecznik prasowy przytacza słowa Manna, nadając depeszy tytuł: "Wojciech Mann przeprasza za to, co powiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej". Ale czy to rzeczywiście były przeprosiny?
To nie pierwszy raz, gdy Wojciech Mann obdarzany jest "szczególnym zainteresowaniem" władz Polskiego Radia. Wielokrotnie bowiem na antenie "puszczał oko" do słuchaczy Trójki, dając im do zrozumienia, iż nie podobają mu się niektóre decyzje zarządu oraz dyrekcji. Potrafił się też postawić – gdy z jego piątkowej porannej audycji "Zapraszamy do Trójki" miały zniknąć "Urywki z rozrywki" z udziałem Piotra Bukartyka, znalazł na to sposób i audycja ta pozostała. Rok temu w rozmowie z Anną Dryjańską Wojciech Mann przyznał: "Jestem lewakiem. Kim innym mógłbym być?".
źródło: polskieradio.pl, wyborcza.pl