
Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy dotyczące wyboru I prezesa Sądu Najwyższego prof. Małgorzaty Gersdorf są częściowo niezgodne z konstytucją.
REKLAMA
Orzeczenie ogłosiła Julia Przyłębska, która stała na czele pięcioosobowego zespołu członków Trybunału Konstytucyjnego. To on rozpatrywał wniosek grupy parlamentarzystów PiS, którzy chcieli zbadania zgodności z konstytucją ustawy o Sądzie Najwyższym i uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego z 2003 roku w sprawie regulaminu wyboru kandydatów na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego.
Wnioskodawcy przekonywali, że konstytucję naruszało to, iż zasady wyboru prezesa Sądu Najwyższego określał regulamin, podczas gdy tryb wyboru powinien być określony w ustawie. Posłowie PiS chcieli też, by TK uznał za niebyłe lub nieskuteczne wszystkie czynności do tej pory wykonywane przez prezes SN Małgorzatę Gersdorf, która na stanowisku jest od 2014 roku. To o tyle ciekawe, że to Sąd Najwyższy potwierdza ważność wyborów parlamentarnych, więc negowanie stanowiska Gersdorf i postulat unieważnienia wszystkich decyzji SN odkąd jest ona prezesem powinno skutkować także natychmiastowym rozpisaniem nowych wyborów. Pytanie, czy PiS jest gotowe na takie rozwiązanie.
– Ja w ogóle nie wyobrażam sobie, że będę zdelegalizowana, proszę państwa. Nie wyobrażam sobie tego jako prawnik – mówiła dziś Gersdorf w Sejmie jeszcze przed ogłoszeniem decyzji TK.
Orzeczenie przejętego przez PiS Trybunału oznacza, że partia rządząca przygotowała już grunt pod usunięcie prof. Gersdorf z Sądu Najwyższego. Teraz będzie mogła za nieważną uznać także dotychczasową działalność profesor.
