
Dziennik "Fakt" przytoczył przecieki ws. przyczyn śmierci Magdaleny Żuk. Prokuratura miała wykluczyć miedzy innymi gwałt na kobiecie. Przyczyną śmierci miał być upadek z dużej wysokości, w ciele Magdaleny Żuk wykryto ślady substancji stosowanych w silnych lekach psychotropowych. Teraz głos ws. tych informacji zabrała siostra Magdaleny Żuk.
REKLAMA
Anna Cieślińska stanowczo dementuje te doniesienia, pisząc, że jej siostra nigdy nie leczyła się psychiatrycznie ani nie miała depresji. "Była cudowną, młodą, pełną życia dziewczyną, która miała marzenia, do których dążyła. Zawsze pełna życia, uśmiechnięta, wysportowana, nie lubiła siedzieć bezczynnie" – czytamy w jej wpisie na Facebooku. Cieślińska pisze, że Magdalena Żuk w ostatnich dniach życia była szczęśliwa, chciała wziąć ślub, marzyła o dzieciach. Cieślińska kończy wpis mocnym apelem: "Nie dajcie sobie wmówić tych bredni o jej 'chorobie'".
Przypomnijmy: pierwszą sekcję zwłok z udziałem patomorfologa z Polski przeprowadzono w Egipcie, drugą w Polsce. Obie wykazały obrażenia charakterystyczne dla upadku z dużej wysokości. Ponadto w ciele Magdaleny Żuk odkryto ślady silnych leków z substancją stosowaną przy leczeniu psychoz, schizofrenii a także depresji.
Sprawą śmierci Magdaleny Żuk żyła cała Polska. Było mnóstwo spekulacji w tej sprawie. Polscy turyści, którzy przebywali w hotelu w tym samym czasie, co kobieta, relacjonowali, że Polka cały czas zachowywała się dziwnie. Miała zdejmować bluzkę, biegać wokół hotelu, tańczyć i chodzić rozkołysanym krokiem. Jednocześnie Polacy nie widzieli, by Magdalena Żuk jadła i piła. Początkowo miała lecieć na wakacje z partnerem, ale w ostatniej chwili okazało się, że jednak wybierze się do Egiptu sama. Partner nie miał ważnego paszportu.
