
Gdy mieszkańcy Barcelony z upodobaniem wieszają na balkonach katalońskie flagi i opowiadają się przeciwko władzy centralnej w Madrycie, kilkanaście kilometrów dalej sytuacja wygląda zgoła inaczej. A na balkonach przeważają flagi hiszpańskie. Teraz okazuje się, że grupa zwolenników secesji się zmniejsza. To koniec dążeń do niepodległości regionu?
REKLAMA
Jeszcze w piątek parlament Katalonii przegłosował przyjęcie deklaracji o ogłoszeniu niepodległości. Na ulice Barcelony wyległy tłumy mieszkańców fetujących ten fakt. Dwa dni później okazuje się, że secesja ma jednak coraz mniej zwolenników, a na ulicach miast nie brakuje demonstrantów, którzy pragną zachowania jedności Hiszpanii.
Według opublikowanego dziś sondażu partie pro-niepodległościowe wyraźnie tracą poparcie. Doszło do tego, że na miesiąc przed wyborami do regionalnego parlamentu obie frakcje: ta opowiadająca się za niepodległością i druga, chcąca pozostać częścią Hiszpanii, idą łeb w łeb. Wciąż jeszcze delikatną przewagę mają partie pro-niepodległościowe, które zbierają 43,4 procent, podczas gdy ich przeciwnicy mogą liczyć na 42,5 procent poparcia. Ale nie można wykluczyć, że następny sondaż będzie jeszcze mniej po myśli premiera Katalonii Carlosa Puigdemonta.
