
To się mogło skończyć znacznie gorzej – na szczęście kierowca ciężarówki w porę zorientował się, że znalazł się na niewłaściwej drodze. Wieczorem w Opolu TIR wjechał na drewnianą kładkę nad kanałem Ulgi. Jedno z przednich kół zawisło na różnicy poziomów jezdni. Dlaczego znalazł się na tej trasie? Bo nie ostrzegły go żadne znaki, które zostały zniszczone przez orkan Grzegorz.
REKLAMA
Opolszczyzna jest jednym z regionów najbardziej dotkniętych skutkami szalejącego w weekend orkanu Grzegorz. W całym kraju w wyniku wichur zginęły dwie osoby (w tym jedna w województwie opolskim), strażacy interweniowali ponad 6 tys. razy (na Opolszczyźnie ponad pół tysiąca). Tamtejsi strażacy zamieszczają na Facebooku zdjęcia z interwencji.
Jedno ze zdarzeń zakończyło się wyjątkowo szczęśliwie – kierowca samochodu ciężarowego jadąc w kierunku centrum Opola pomylił drogę. Pojechał ulicą Niemodlińską, choć jest ona w remoncie. Zatrzymał się tuż nad drewnianą kładką nad kanałem Ulgi.
Jedno z przednich kół zawisło na różnicy poziomów jezdni. Nie został jednak ukarany mandatem – nie miał jak wiedzieć o tym, że jest zakaz, bo znaki drogowe zostały zniszczone przez wichurę.
źródło: opole.wyborcza.pl
