
Ciała kobiety i jej siedmioletniego syna znaleziono w jednym z mieszkań w Nowym Sączu. Zaraz potem, w zakładzie meblarskim w pobliskiej Kamionce Wielkiej zwłoki partnera kobiety. Policja nie wyklucza tzw. samobójstwa rozszerzonego, choć dopuszcza inne scenariusze wydarzeń.
REKLAMA
W czwartek nad ranem, w siedzibie firmy produkującej meble odkryto zwłoki ok. 40-letniego mężczyzny, współwłaściciela fabryki. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna powiesił się na belce hali produkcyjnej. Przy ofierze, policja znalazła list pożegnalny, z którego wynikało coś mogło stać się też 34-letniej partnerce mężczyzny i jej dziecku. Funkcjonariusze natychmiast pojechali do mieszkania pary przy ul. 29 listopada w Nowym Sączu. Ponieważ nikt nie otwierał, funkcjonariusze zdecydowali się na wyważenie drzwi.
W mieszkaniu znaleziono ciała matki i dziecka. Pojawiły się doniesienia, że oboje zostali uduszeni. Tej informacji nie potwierdza jednak policja. Do stwierdzenia przyczyny śmierci będzie potrzeba sekcja zwłok. Jak ustalili dziennikarze portalu sadeczanin.info, od kilku dni mężczyzna był wyraźnie nieswój. Chodził zamyślony, nie rozmawiał tyle co zwykle przez komórkę - mówią pracownicy firmy meblarskiej. Większość sąsiadów rodziny twierdzi, że była ona spokojna i bezkonfliktowa. Nie wiadomo, co mogło być powodem tragedii.
źródło: sadeczanin.info
