
Co się dziwić bojówkarzom ONR, którzy wykrzykują na ulicach hasła rasistowskie, kiedy z dokumentów opracowanych na zlecenie wiceministra Zielińskiego wypływa wniosek, że przedstawiciele mniejszości religijnych czy narodowych mogą być traktowani jako obywatele drugiej kategorii.
REKLAMA
W styczniu zeszłego roku Komendant Główny Policji przyjął dokument zatytułowany "strategia równych szans”. Zawarte w nim było założenia, jak prowadzić szkolenia dla policjantów na temat przestępstw na tle rasowym, religijnym, czy etnicznym.
Tymczasem, jak donosi portal Wirtualna Polska, pół roku później przyjęto nowy dokument, który został opracowany według zaleceń Jarosława Zielińskiego, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji. Nowe przepisy ograniczają się wyłącznie do ogólników, a w rozdziale dotyczącym ochrony praw człowieka nie ma słowa o przestępstwa z nienawiści, prześladowaniu uchodźców, nie ma też jednego zdania na temat organizacji szkoleń antydyskryminacyjnych. Tak jakby nie było w ogóle takiego problemu w Polsce.
"Wsród wymienionych w 17 punktach zadań pełnomocników ds. ochrony praw człowieka nie ma już mowy o przestępstwach z nienawiści, uchodźcach, tolerancji czy szkoleniach antydyskryminacyjnych. Jest za to przykładowo obowiązek polegający na wizytowaniu policyjnych pomieszczeń dla osób zatrzymanych i doprowadzonych w celu wytrzeźwienia" pod kątem "przestrzegania praw człowieka, realizacji zasady równego traktowania i etyki zawodowej" – czytamy w Wirtualnej Polsce.
Minister Zieliński zasłynął głównie tym, że… już dawno powinien przestać piastować to stanowisko. Mimo licznych afer, gaf i zaniedbać wciąż jednak cieszy się zaufaniem premier rządu. Nie przeszkodziło w jego karierze nawet słynna akcja wycinania przez policjantów confetti na cześć wiceministra. Dymisji od miesięcy domaga się opozycja, na razie bezskutecznie.
źródło: wp.pl
