Manifestacja na rzecz związków partnerskich w Warszawie
Manifestacja na rzecz związków partnerskich w Warszawie Fot. Mateusz Baj / Agencja Gazeta

Temat związków partnerskich wciąż wzbudza wiele kontrowersji. – Ja stoję na gruncie konstytucji, a ta wyraźnie mówi, że rodzina jest związkiem kobiety i mężczyzny – mówił w rozmowie z Moniką Olejnik poseł Solidarnej Polski, Jacek Kurski. – Nie zna pan konstytucji – odpowiedział Robert Biedroń z Ruchu Palikota.

REKLAMA
Pomimo odrzucenia projektu ustawy o związkach partnerskich, politycy wciąż dyskutują na ten temat. Na antenie Radia Zet, w programie "7 dzień tygodnia" Moniki Olejnik, debatowano o wydarzeniach mijającego tygodnia. Nic więc dziwnego, że po dyskusji o katastrofie smoleńskiej, dyskutowano również o związkach par homoseksualnych.

– Ubolewam, że posłowie Parlamentu Europejskiego znają traktat lizboński, a nie znają konstytucji. Konstytucja nie mówi, że związek partnerski pomiędzy osobami jednej płci jest nie może istnieć w Polsce – mówił Robert Biedroń.

Wszystko za sprawą odrzuconych projektów ustaw autorstwa SLD i RP przez posłów zasiadających w Sejmowej Komisji Ustawodawczej. Mieli oni wątpliwości, co do natury konstytucyjnej. Twierdzili także, że nowe prawo zrównywałoby związki partnerskie z małżeństwami, a wręcz by je faworyzowało.

– Nie zmienię swoich poglądów w tej sprawie. Jestem staroświecki, jeśli chodzi o podejście do małżeństw – mówił Jacek Kurski.


Robert Biedroń zapewniał słuchaczy, że ta sprawa powinna być rozwiązana jak najszybciej. Poseł twierdził, że trzeba podjąć działania, aby prawo nie było wobec związków partnerskich bezradne.

– Panu Kurskiemu się wszystko pomieszało. Sam jestem w związku partnerskim od dziesięciu lat i wiem, że trzeba tę sprawę rozwiązać – twierdził poseł z RP.


Stanisław Żelichowski mówił podczas porannej audycji, że ta sprawa nie jest póki co priorytetowa. Jak zauważył poseł, Polska ma teraz ważniejsze sprawy na głowie.

– Związki partnerskie w hierarchii nie są na czołowym miejscu. Może dla Biedronia tak, ale dla mnie nie. Teraz trzeba walczyć z innymi sprawami. Jeśli będą jakieś konkretne propozycje, wtedy będziemy się tym zajmować – mówił poseł z PSL-u.

Również Ryszard Czarnecki odniósł się sceptycznie zarówno do propozycji SLD i RP, jak metodach rozwiązywania tej sprawy przez rząd Donalda Tuska:

– Wiemy kto ma większość w Sejmie. Jestem konserwatywny. Z całą pewnością lejce do sejmowego wozu trzyma PO. Ma bata. W związku z tym im się z tym nie spieszy. Jest to partia: dla każdego coś miłego. W dni parzyste są za związkami partnerskimi, w dni nieparzyste są przeciw nim – zauważył poseł PiS-u.


Politycy dyskutowali w radiu również o kandydaturze Ryszarda Czarneckiego na prezesa PZPN. Choć wszyscy życzyli mu dobrze, nikt nie poparł jego kandydatury.

– Wszystkie Ryszardy to fajne chłopaki. Nie chce ponosić odpowiedzialności za Ryszarda Czarneckiego. Jeśli chce to niech startuje – żartował Ryszard Kalisz.


W podobnym tonie wypowiedział się Jacek Protasiewicz z PO:

– W sumie każdy od Lato będzie lepszym prezesem. Nawet Ryszard Czarnecki.

Tomasz Nałęcz zauważył, że nie rozumie, dlaczego Ryszard Czarnecki chce dokonywać zmian w PZPN-ie, skoro zmiany przydałyby się najpierw w PiS-ie:
– Pasja Czarneckiego do reformowania przydałaby się w PiS-ie. Tam jest wiele do zrobienia, więc proszę, niech pan nie rezygnuje z PiS-u – zwrócił się poseł PO do Ryszarda Czarneckiego. – Lato, Kręcina, Czarnecki. Naprawdę odradzam panu startowania w takiej trójce – zakończył swoją wypowiedź Tomasz Nałęcz.