
Nie minęły nawet trzy dni od momentu wygrania przez Katarzynę Lubnauer wyborów na szefową Nowoczesnej, a w partii już zaczynają się tarcia. I nie chodzi o jakieś zakulisowe zagrywki, lecz całkiem jawny opór wobec władzy nowej przewodniczącej. Świadczy o tym wpis posła Krzysztofa Mieszkowskiego na Twitterze.
REKLAMA
W sobotę Katarzyna Lubnauer wygrała z Ryszardem Petru rywalizację o fotel przewodniczącego Nowoczesnej stosunkiem głosów 149:140. Mówiło się wówczas, że przy tak nieznacznej różnicy głosów, prędzej czy później dadzą o sobie znać tarcia wewnątrzpartyjne między zwolennikami nowej przewodniczącej i byłego szefa partii. Okazało się, że stało się to prędzej.
Punktem zapalnym okazuje się tzw. porozumienie warszawskie, zawarte w ostatnich dniach urzędowania przez Ryszarda Petru. Polega ono na tym, że w wyborach na prezydenta stolicy obie partie poprą Rafała Trzaskowskiego, posła Platformy Obywatelskiej, a dotychczasowy kandydat Nowoczesnej, Paweł Rabiej, w razie zwycięstwa Trzaskowskiego obejmie stanowisko wiceprezydenta. Jednak nowa przewodnicząca Nowoczesnej nie wydaje się być entuzjastką tego rozwiązania, a przynajmniej nie bezwarunkowo.
Katarzyna Lubnauer podkreśla, że umowa między Platformą i Nowoczesną ws. Trzaskowskiego będzie obowiązywać, jeśli do zawiązania podobnych koalicji przedwyborczych dojdzie w innych miastach. "Polska to nie tylko Warszawa" – mówi nowa przewodnicząca Nowoczesnej. Słowa posła Mieszkowskiego świadczą o napięciu w partii, która właśnie wymieniła przywódcę. Czas pokaże, czy skończy się to rozłamem czy wyłonieniem wspólnych kandydatów parlamentarnej opozycji w innych miastach.
