Łukasz W. uległ wypadkowi motocyklowemu. W jego leczeniu pomogły wpłaty od Polaków.
Łukasz W. uległ wypadkowi motocyklowemu. W jego leczeniu pomogły wpłaty od Polaków. Fundacja Nadzieja

Łukasz W. zabił serią z kałasznikowa policyjnego antyterrorystę w Wiszni Małej pod Wrocławiem? Do szczegółowych informacji na temat przeszłości przestępcy, którego zabili antyterrorysci, dotarł dziennik "Fakt".

REKLAMA
"Fakt" pisze, że zabójca to Łukasz W., który pochodzi z Poznania. Miał 42 lata. Był pasjonatem motocykli, ale miał też doskonale skrywane, mroczne hobby. W światku przestępczym znany jako "Czarny", należał do gangu, znany był z brutalności. Był notowany za kradzieże pojazdów, włamania, w związku z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej.
W 2005 r. próbował rozjechać policjanta. Podczas procesu, w którym oskarżony został o kradzieże samochodów, zmarło dwóch sędziów, a w auto trzeciego wjechał sam Łukasz W. Sędzia ten został potem wykluczony ze sprawy, z obawy o to... że adwokat W. mógłby powiedzieć, że sędzia jest nieobiektywny wobec Łukasza W. Zbiórka sprawiła, że W. odzyskał sprawność i siłę fizyczną. Używał jej do zdobywania pieniędzy jako członek gangu, podaje dziennik.
W 2010 roku jego motocykl staranowała ciężarówka. Z dokumentacji medycznej, do której dotarł "Fakt", wynika, że miał strzaskany kręgosłup i połamane żebra. Motocykliści zorganizowali zbiórkę, na którą odzew był potężny – pisze "Fakt". Nikt z wpłacających nie miał jednak świadomości, komu pomaga. W. pisał, że jest jedynym żywicielem rodziny. – Mamy dorastającego synka. Finansowo jesteśmy w tragicznej sytuacji. Nie mam pieniędzy na dalsze operacje – pisał. – Jestem teraz jedynie udręką dla rodziny. Mam niesprawną całą lewą połowę ciała. Noga, ręka, kręgosłup. (...) Siadam już psychicznie (...) Muszę ratować to, co jest teraz do uratowania. Po trzech miesiącach życia jako pierd... kaleka, cholerna roślina mam dosyć – cytuje jego słowa "Fakt".
W niedzielę 3 grudnia planował włamać się wraz ze wspólnikami do kontenera z bankomatem w Wiszni Małej pod Wrocławiem. Gdy policja próbowała go zatrzymać, otworzył do funkcjonariuszy ogień. Jego kule zabiły 40-letniego policjanta, który pełnił służbę od 14 lat. Zostawił żonę i dwójkę dzieci. Antyterroryści zastrzelili Łukasza W. na miejscu.
Akcja policyjnego oddziału antyterrorystycznego rozpoczęła się około pierwszej w nocy we wsi Wisznia Mała w powiecie trzebnickim. Według informacji z miejsca zdarzenia, podczas zbliżania się do bankomatu, który miał paść łupem przestępców, oddział antyterrorystów został ostrzelany z broni automatycznej przez bandytów.
Wczoraj sensacyjnie brzmiące doniesienia podała "Gazeta Wrocławska". Informator dziennika twierdził, że policjanci zaatakowani bronią palną sięgnęli po paralizator. Był to błąd, który okazał się tragiczny w skutkach. Jeden policjant zginął od kuli napastnika, a trzech zostało rannych.
źródło: "Fakt"