Na razie brak spójności w tym, jak politycy PiS tłumaczą uruchomienie wobec Polski artykułu 7.
Na razie brak spójności w tym, jak politycy PiS tłumaczą uruchomienie wobec Polski artykułu 7. Fot. flickr.com/ European People's Party CC SA 2.0
Reklama.
O tym, że wobec Polski mogą zostać podjęte zdecydowane kroki mówił się od miesięcy. Może za długo? Wygląda na to, że na Nowogrodzkiej przestano wierzyć, iż Komisja Europejska zdecyduje się na uruchomienie artykuły 7. I gdy Frans Timmermans ogłaszał decyzję, politycy PiS na wyrywki zaczęli tłumaczyć powody, które stały w ich ocenie za jej podjęciem. Najwyraźniej nie przygotowano żadnego "przekazu dnia", bo brak w tych tłumaczeniach spójności.
Ryszard Czarnecki twierdzi na Twitterze, że to kara za nieprzejednaną postawę Polski wobec relokacji uchodźców. Rząd Beaty Szydło konsekwentnie odmawiał przyjęcia uchodźców z Syrii, których setki tysiące uciekły do Europy przed wojną tłumacząc, że muzułmanie niosą za sobą ryzyko terroryzmu. Kilka godzin później stwierdził w wywiadzie dla TVN, że nic takiego się nie stało i nie ma sensu robić nerwowych ruchów, bo pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł. Jednocześnie jest gotów założyć się, że żadnych sankcji wobec Polski nie będzie.
Inaczej decyzję KE objaśnia Beata Mazurek, rzecznik rządu Beaty Szydło, która twierdzi, że za uruchomienie art. 7 trzeba podziękować Platformie Obywatelskiej, której politycy tak ochoczo donosili na własny kraj. I rzeczywiście, gdy PiS kolejnymi ustawami demolował Trybunał Konstytucyjny czy polskie sądownictwo, politycy opozycji błagali instytucje unijne o mediacje i interwencję, która zahamowałaby proces psucia państwa.
W podobnym tonie wypowiedział się Krzysztof Szczerski dla PAP. Prezydencki minister, typowany na nowego ministra spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego stwierdza, że do decyzji KE przyczyniły się bezprecedensowe działania opozycji, która aktywnie zabiegała w Brukseli i Strasburgu o kroki przeciwko Polsce.
Jeszcze dalej poszedł Zdzisław Krasnodębski. Europoseł z ramienia PiS napisał na Twitterze, że na naszych oczach postępuje proces autodestrukcji Unii Europejskiej. Zdaje się zapominać, że ani Czechy, ani Węgry nie zostały tak ukarane za nieprzyjęcie uchodźców, jak twierdzi Czarnecki. Uruchomienie artykułu 7. to bezprecedensowy krok, nigdy wcześniej go nie podjęto wobec kraju wspólnoty, nawet Węgry Victora Orbana nie zostały tak surowo ocenione. Unia się nie rozpadnie po dzisiejszej decyzji, za to pod znakiem zapytania staje nasza przyszłość we wspólnocie. Kolejnym krokiem mogą być sankcje, a nawet jeśli do nich nie dojdzie, ciężko będzie naszym dyplomatom w najbliższym czasie negocjować wypłaty dla Polski z unijnych funduszy.