
Dominika Wielowieyska przeprosiła Szymona Hołownię za przypisanie mu słów: "Gdybym miał się urodzić z in vitro, to wolałbym się w ogóle nie urodzić". Przyznała, że publicysta tych słów nigdy nie wypowiedział.
Przypisałam mu zdanie, że gdyby miał się urodzić in vitro, to wolałby się w ogóle nie urodzić. Hołownia tych słów nie wypowiedział i za to go serdecznie przepraszam.
Czytaj też: Hołownia odpowiada Wielowieyskiej: "Kwestię in vitro rozstrzygajmy w sumieniu, a nie na komisariacie"
Moje zastrzeżenia dotyczyły innych fragmentów wspomnianego programu, m.in. tego, że Szymon Hołownia zaprosił rodziców z dwojgiem dzieci poczętych metodą in vitro. Odpytywał chłopców, czy wiedzą, jak są poczęci, następnie pytał rodzinę, czy się nie boi, że rówieśnicy zaatakują dzieci, że ksiądz katecheta powie, że coś z nimi jest nie tak, że ma z nimi kłopot.

