Generał Kukuła chwali się danymi, tymczasem powinien raczej je starannie przemilczeć.
Generał Kukuła chwali się danymi, tymczasem powinien raczej je starannie przemilczeć. Fot. Screen z Defence24 / YouTube

Generał Kukuła podsumowuje mijający rok i chwali się wielkim sukcesem. Dowódca WOT cieszy się z faktu, że w Wojskach Obrony Terytorialnej jest już niemal 8 tysięcy żołnierzy. Tyle tylko, że to nie jest żaden powód do radości.

REKLAMA

WOT – oczko w głowie ministra Macierewicza i przypuszczalny powód, z którego wszedł na wojenną ścieżkę z prezydentem Dudą. Prezydencki doradca generał Jarosław Kraszewski negatywnie wyraża się o formacji, prezydent nie wyraził zgody na wydanie sztandarów trzem formującym się brygadom, wobec czego podległa Macierewiczowi SKW wzięła na celownik generała i cofnęła mu dostęp do informacji tajnych. Konsekwencją tego było wstrzymanie nominacji generalski i na stopnie oficerskie przez prezydenta. Wojna trwa, a gdzieś w tle tego konfliktu formują się brygady WOT.

I trzeba to powiedzieć – mozolnie i bardzo powoli. Generał Kukuła jako powód do chwały podaje fakt, ze już blisko 8 tysięcy żołnierzy jest mu podległych. To niepełne trzy brygady. Przypomnijmy – wedle pierwotnych założeń MON w tym roku miało działać ich... sześć. Kolejne 5 miało powstać w przyszłym roku, a do końca 2019 roku miało osiągnąć zakładaną liczbę 17 brygad, liczących ponad 50 tysięcy żołnierzy. Życie zrewidowało te zamierzenia, oficjalnie WOT powstało dopiero w styczniu 2017 i jak widać do końca roku nie osiągnięto nawet pełnych stanów etatowych trzech brygad, co zważywszy na fakt, że do tych formacji oddelegowano juz setki żołnierzy regularnych oddziałów WP, wynik daje sporo do myślenia decydentom. I na pewno nie jest powodem do chwały.