Zbierali dla Kijowskiego, poszło na alimenty. Wiadomo, co stało się z pieniędzmi ze zbiórki na byłego lidera KOD

Mateusz Kijowski skarżył się, że nie ma za co żyć. Teraz jest szansa, by został w Polsce.
Mateusz Kijowski skarżył się, że nie ma za co żyć. Teraz jest szansa, by został w Polsce. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta
Wygląda na to, że jest szansa, że Mateusz Kijowski zostanie w Polsce. Przynajmniej na trochę. Internetowa zbiórka, którą zorganizowała dla niego siostra Krystyny Pawłowicz, zakończyła się sukcesem. Z drugiej strony jak dowiedział się "Super Express", pokaźna część zebranej sumy poszła na alimenty.

W ramach zbiórki udało się zebrać aż 32 tys. zł. Jak dowiedział się "Super Express", tuż po zakończeniu zbiórki Mateusz Kijowski przelał niespełna 5 tys. zł na konto komornika z tytułu zaległych alimentów. To bardzo duża kwota w porównaniu do tego, co dotychczas płacił. Na trójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa przelewał niewiele ponad 1200 zł miesięcznie – podaje "SE".

Zbiórkę dla Mateusza Kijowskiego zorganizowała siostra Krystyny Pawłowicz w serwisie zrzutka.pl. "Mateusz, zostań w Polsce" - taki apel wystosowała do byłego szefa KOD Elżbieta Pawłowicz. Pawłowicz argumentowała, że dwa lata temu Mateusz Kijowski pomógł Polakom zorganizować się w walce o praworządność w Polsce, a na jego zawołanie "wyszliśmy na ulice, organizowaliśmy się w całej Polsce i nie tylko tutaj". "Zaczęliśmy się uczyć, więcej rozumieć, widzieć dalej i reagować mądrzej. Mateusz zawsze był z nami" – pisała kobieta.

Przypomnijmy: Mateusz Kijowski w rozmowie z naTemat powiedział, że jego sytuacja jest dramatyczna. Narzekał, że od roku nie może znaleźć pracy, a zakupy spożywcze robią mu znajomi. Suchej nitki po tej wypowiedzi nie zostawiła na nim dawna współpracownica, która napisała w mocnych słowach na Facebooku, żeby się ogarnął.


źródło: "Super Express"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. [/b] "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Zapytali Szczerskiego, dlaczego Duda stał. "Zdjęcie miało pokazywać dynamikę"

Roman GiertychRoman Giertych

Oj, ciężko doradzić coś dobrego. Oj, ciężko. Ale trudno coś wymyślimy. A gdyby tak powiedzieć, że z Trumpem bawiliście się, kto pierwszy podpisze? Pan mu powiedział, że jest Pan mistrzem szybkiego podpisu, a on nie chciał dać wiary.