
U toruńskich redemptorystów stanąć ma monument upamiętniających pomordowanych na Wołyniu. Jest tak kontrowersyjny, że Krzesimir Dębski - znany kompozytor, który stracił dziadków w Rzezi Wołyńskiej - wycofał się z komitetu budowy pomnika. Porównał to dzieło do osławionego filmu "Smoleńsk". "Został położony artystycznie, zrobiony amatorsko. Po prostu wyrządzono całej sprawie krzywdę" – oburza się artysta.
Pomnik to m.in .głowy dzieci nabite na sztachety i widły. Monument stanąć ma u ojca Rydzyka w Parku Pamięci Narodowej. Krzesimir Dębski, który ma powody, aby monument powstał, dosadnie skomentował dzieło artysty. – Zamiast powodować zadumę i smutek, nakłaniać do refleksji dramatycznej, to nakłania do rewanżu? Właściwie nie wiem, do czego skłania. Jest po prostu brzydki i dlatego właśnie wycofałem swoje poparcie dla komitetu – powiedział w wywiadzie dla prawicowego tygodnia "Do Rzeczy".
Na tym nie koniec. Zdaniem Krzesimira Dębskiego, dobrego artystę można poznać po tym, że potrafi się wsłuchać w głosy krytyków i przedstawić nowe wersje. – Tu obserwujemy pychę artysty nieznanego – dodał. Muzyk domaga się upamiętnienia ofiar z Wołynia, ale nie w ten sposób. I dodaje, że obecna mania stawiania pomników papieskich, czy też Lecha Kaczyńskiego jest "katastrofalną rzeczą". – Przeważnie powstają potwory – uważa Dębski.
źródło: "Do Rzeczy"
