
27-letni Bogusław to jedna z pięciu ofiar tragicznego wypadku w Tryńczy. Jak się okazuje, dla jego rodziny to już drugi cios. Kilka lat temu jego rodzina pochowała bowiem jego brata, wówczas 19-latka – podaje Wirtualna Polska.
REKLAMA
Bogusław był jednym z dwóch mężczyzn podróżujących w tico. Sławomir, który prowadził samochód, kupił go… dwa dni przed wypadkiem. Tego dowiedział się reporter wp.pl od grabarza z okolicznego cmentarza. – Zarobił parę groszy, to kupił to auto. Straszne nieszczęście – mówił.
Mieszkańcy nieoficjalnie mówią, że 24-latek jechał za szybko. Gdyby nie jego lekkomyślność, być może pojazd nie wpadłby w poślizg i nie doszłoby do tragedii.
Napotkany grabarz w rozmowie z wp.pl zdradził jednak jeszcze jeden dramatyczny szczegół z życia rodziny 27-latka. Okazało się, że pięć lat temu jego rodzice pochowali swojego drugiego, 19-letniego syna. Został śmiertelnie pobity na jednej z dyskotek. – Wrócili (teraz, Sławomir i Bogusław – red.) na święta, by spędzić je z rodzinami. Pojechali na przejażdżkę samochodem i taka tragedia. Zresztą nie pierwsza w jednej z tych rodzin – opowiadał grabarz.
Przypomnijmy: trzy nastolatki w wieku 17-19 lat zginęły po tym, jak daewoo tico wpadło do rzeki Wisłok na Podkarpaciu. Śmierć ponieśli także towarzyszący im mężczyźni w wieku 24 i 27 lat. Wcześniej przez kilka dni cała piątka była poszukiwana po tym, jak zaginęła w pierwszy dzień świąt. Cały czas wychodzą nowe szczegóły dotyczące wypadku.
źródło: wp.pl